Wyprawy rowerowe z małym, ale już samodzielnym rowerzystą


To już trzeci artykuł z cyklu „Smykowe Wyprawy Rowerowe”.

Część 1. Wyprawy rowerowe z młodszymi dziećmi. Przyczepka kontra fotelik rowerowy.
Część 2
Wyprawy rowerowe ze starszymi dziećmi. Przyczepki, jednokołowe rowerki, sztywne hole.
Część 3. Wyprawy rowerowe z małym, ale już samodzielnym rowerzystą.

Czas nieubłaganie leci, a nasze dzieci coraz większe i coraz bardziej samodzielne. Kiedy mamy już za sobą wyprawy z przyczepką rowerową, fotelikiem czy w tandemie, przychodzi czas na wyprawę, podczas której każdy z uczestników zdany jest na siebie, w sensie pedałowania. Ten czas, to nowa jakość podróży rowerowych z dziećmi. To czas, który dostarcza wielu radości – duma rodziców, kiedy patrzą, jak ich maluch świetnie sobie radzi, nie zna granic. Ale to też czas nowych wyzwań natury organizacyjno – logistycznej.

W niniejszym artykule skupimy się na tym, jak przygotować się, a następnie jak przeprowadzić wyprawę z małym, ale już samodzielnym rowerzystą.

Na początek wielu rodziców zada sobie pytanie:

Czy moje dziecko jest już gotowe na taką wyprawę? Jak się o tym przekonać?

Jeśli Twój maluch dobrze radzi sobie jeżdżąc na swoim rowerze po podwórku czy osiedlu, to, w myśl zasady „trening czyni mistrza”, możesz zacząć przygotowywać go do dłuższych, bardziej wymagających tras.

Przygotowania te mogą przebiegać w następujących etapach:

Kilkugodzinne wycieczki po okolicy
Najlepiej, aby przebiegały one po płaskim terenie, po mało ruchliwych, ale dobrze utwardzonych trasach. Tempo oczywiście raczej relaksacyjne. Podczas takich wycieczek rozpocznijmy ćwiczenia koncentracji małych rowerzystów. Z doświadczenia wiem, że ze skupieniem uwagi bywa różnie. Oczywiście wpływ na to ma wiek dziecka jak i jego charakter. U naszego „żywczaka” trzeba nad tą umiejętnością mocno pracować. Zazwyczaj hałaśliwe i ruchliwe drogi, które wymagają szczególnego skupienia uwagi, działają dokładnie odwrotnie. Jednakże długa, monotonna jazda w bardzo spokojnym terenie także potrafi rozpraszać.

Całodzienna wyprawa krajoznawcza poza terenem zamieszkania
Na linię startu dojechać będziemy musieli samochodem, tudzież pociągiem. Sam fakt transportu roweru, a później jazda w nieznanym dla dziecka terenie, wpływa na wzrost atrakcyjności naszej wyprawy. Ponad to, podczas takiego wyjazdu świetnie możemy sprawdzić czujność i ostrożność naszego dziecka, oraz zweryfikować jak radzi sobie z rowerem. Nie ma już tutaj miejsca na jazdę na pamięć.

Weekendowy wyjazd z noclegiem
Taki wyjazd wymaga od nas nieco większego zaangażowania w kwestie logistyczne wyprawy. Skąd startujemy, jakimi trasami przebiegać będzie podróż, gdzie nocujemy i którędy wrócimy na linię startu (o ile np. pozostał tam nasz samochód), tudzież gdzie wsiadamy w pociąg powrotny. Wyjazd weekendowy, to z jednej strony dla dziecka dodatkowe atrakcje (podróż z sakwami czy nocowanie poza domem), a z drugiej wyprawa zazwyczaj wiążąca się już z większym wysiłkiem fizycznym. To swoisty test przed „poważnymi” wyprawami w nieznane.

Dłuższa (tygodniowa, dwutygodniowa) wyprawa z noclegami na kempingach
Na tego typu wyprawę możemy sobie pozwolić, kiedy nasz mały rowerzysta jest już dość dobrze zaprawiony w boju. Ja polecałabym, aby nie decydować się na takie wyczyny w pierwszym sezonie rowerowym, w którym nasz maluch jest samodzielnym rowerzystą. Ten czas maksymalnie wykorzystajmy na zahartowanie malucha w pedałowaniu, w różnych warunkach i po różnym terenie. Wyprawy tygodniowe zaplanujmy na sezon kolejny.

DSC_0066

 Kilka wskazówek  przed wyprawą z samodzielnym rowerzystą:

  • Szybkość jazdy należy dostosować do najwolniejszego członka wyprawy, nie poganiajcie dziecka, nie narzekajcie, nie marudźcie. A jeśli sytuacja okaże się już mocno kryzysowa, zawsze możecie użyć tzw. sztywnego hola. O tego typu rozwiązaniu więcej znajdziecie TUTAJ.
  • Aby uprzyjemnić dziecku pedałowanie, które nierozerwalnie wiąże się z wysiłkiem fizycznym, i to czasami całkiem sporym, pamiętaj o zapewnieniu maluchowi atrakcji „krojonych na miarę” waszego smyka :) Ruiny zamku, a i owszem należałoby obejrzeć, ale czasami lepiej zadziała wiejski spożywczak z truskawkowymi lodami na patyku. Wiem co mówię :) Czasami taka „głupota” potrafi być dopalaczem na kolejne 20 km,
  • Motywujcie smyka przez różne zabawy, konkursy, zagadki,
  • Ustalajcie nagrody za pokonanie określonego odcinka trasy. Na przykład: „Jak dojedziemy do rezerwatu żubra, jemy czekoladkę” itp.,
  • Raz na godzinę Wasze dzieci powinny coś przekąsić i napić się (owoce, soczki, chrupki, czekolada to niejako zestaw obowiązkowy),
  • Ubierajcie dzieci na cebulkę, tak, aby w każdym momencie można było zdjąć czy dołożyć jedną warstwę,
  • W połowie drogi, jaką macie do pokonania, zaplanujcie większy odpoczynek z porządnym posiłkiem i ciepłym piciem.

Jak przygotować dłuższą (np. dwutygodniową) wyprawę rowerową z dziećmi?

Gwoli wstępu powiem tylko, że nie taki znowu diabeł straszny. Jeśli dobrze wszystko zaplanujemy i odpowiednio przygotujemy się do wyprawy (minimalizując np. ilość sytuacji które mogą nas zaskoczyć), po pierwszej takiej przygodzie powiemy: „Za rok powtarzamy takie wakacje”. Myślę, że wielu rowerowych rodziców zgodzi się ze mną w tej kwestii. A z wyprawy na wyprawę będzie coraz łatwiej, przynajmniej pod kątem logistycznym, bo trasy zaczniecie wybierać coraz bardziej wymagające :)

WYBIERAMY TRASĘ:

Na początek dobrze, aby była to trasa przebiegająca po w miarę równym terenie, ścieżkami dobrze utwardzonymi, mało uczęszczanymi. Tak, doskonale wiem – łatwo powiedzieć, trudniej wykonać.  Faktycznie, sieć szlaków rowerowych w Polsce nie jest jeszcze tak dobrze rozwinięta, jak np. w krajach skandynawskich, ale nie jest znowu aż tak źle.
Dokonując wyboru trasy, posiłkować możemy się różnego rodzaju przewodnikami, czy mapami przygotowanymi specjalnie dla wielbicieli jednośladów. Ja osobiście cenię sobie Wydawnictwo Bezdroża za rzetelną, praktyczną i sprawdzoną wiedzę.

Ponadto, zanim ruszycie w drogę, sprawdźcie w Internecie (na stronach danego regionu, na forach), czy o szlaku rowerowym, który wybraliście, nie ma jakichś istotnych, bieżących informacji. Chociażby dotyczących ścinki i zwózki drzewa. Osobiście nie polecam jazdy z dzieckiem w takich warunkach.

W sieci, możecie także znaleźć całkiem sporo pomysłów na trasy rowerowe, wzbogaconych relacjami rodzin, które już je pokonały. Przykładowo chociażby trasy rowerowe w:  Mrągowie, Komańczy, czy Bieszczadach. Oczywiście każdą taką rozpiskę trasy traktujcie wyłącznie jako inspirację. To od Was i Waszych dzieci zależy, czy dany odcinek zrobicie w jeden czy może w dwa dni.

Planując długość trasy danego dnia, powinniśmy wziąć pod uwagę, że średnia prędkość jazdy z małym rowerzystą (wliczając w to krótkie postoje na picie i siku) to 10km/h. Jeśli jednego dnia macie do przejechania nieco więcej kilometrów, następnego trasa powinna być lżejsza i krótsza. Ważne, aby nie przeforsować dzieciaków, bo oprócz typowych problemów chociażby z zakwasami może pojawić się bunt typu „nie chcę już jechać dalej”.

 

Zaplanowaną trasę pokażcie swojemu dziecku, opowiedzcie co Was na niej czeka. Już w domu postarajcie się zaciekawić malucha tym, co dopiero przed Wami. Zapał małego rowerzysty to już dużo :)

DOKONUJEMY PRZEGLĄDU SPRZĘTU:

Bezproblemowa jazda bez awarii i kłopotów z rowerem, to bardzo ważny aspekt podróżowania z dziećmi. Przed dłuższymi wyprawami, polecam dokonać przeglądu roweru w profesjonalnym serwisie.

Jeśli jednak wolicie i jesteście w stanie zrobić to samodzielnie, przegląd taki powinien obejmować:

  • sprawdzenie i regulację hamulców,
  • weryfikację stanu łańcucha,
  • wyregulowanie przerzutek,
  • sprawdzenie stanu zębatek korby i kasety,
  • sprawdzenie luzów sterów,
  • kontrolę luzów łożysk piast kół,
  • regulację suportu rowerowego,
  • przegląd ogumienia, szczególnie pod kątem pęknięć opon i dętek (jeśli planujemy trasy drogami szutrowymi czy leśnymi ścieżkami, możemy rozważyć zakup opon z wkładką antyprzebiciową),
  • centrowanie obręczy,
  • przegląd oświetlenia,
  • zakup błotników do rowerków dzieci (zdarza się, że producenci o nich zapominają, tudzież nie biorą pod uwagę faktu, że dzieci czasami jeżdżą po kałużach czy błocie),
  • licznik, bidon (licznik na kierownicy małego smyka i fajowski bidon to proste aktywatory, które nam osobiście świetnie się sprawdzają. Licznik odgrywa dużą rolę motywacyjną podczas pokonywania trasy, a bidon z rysunkiem ulubionego np. bohatera czy zwierzątka daje dużo frajdy).

PAKUJEMY SAKWY LUB PRZYCZEPKĘ BAGAŻOWĄ:

Rzeczy potrzebne na kempingu

  • namiot, karimaty, śpiwory,
  • latarka lub czołówka,
  • kuchenka turystyczna wraz z zapasem paliwa + menażki, kubki, sztućce, plastikowe talerzyki,
  • przynajmniej jeden dobrze naostrzony nóż (najlepiej scyzoryk, aby ostrze łatwo można było schować, zabezpieczyć),
  • ścierka,
  • płyn do naczyń i gąbka tzw. zmywak,
  • zapałki / zapalniczka,
  • otwieracz do konserw,
  • termos (szczególnie przydatny przy młodszych dzieciach, którym np. w środku nocy trzeba zrobić coś ciepłego do picia),
  • worki foliowe (mniejsze służące np. do spakowania niedojedzonych produktów żywnościowych, większe – na śmieci i inne nieprzewidziane sytuacje, w których mogą okazać się potrzebne),
  • sznurek, parę klamerek,
  • papier toaletowy,
  • środki higieniczne (poza tymi standardowymi przyborami typu: mydło, szampon, pasta do zębów, krem, antyperspirant itp., warto pamiętać o sprayu na komary, kremie z wysokim filtrem, jak i o kosmetykach, które używają Wasze dzieci),
  • proszek do prania,
  • przewodniki, mapy, kompas,
  • notes, długopis,
  • nitka, igła, kilka agrafek,
  • duża folia o wymiarach 2×2 (może być taka porządna malarska, przyda się do rozłożenia pod namiotem, tudzież do przykrycia rowerów w deszczowy dzień),
  • kolorowanki, kredki, jakaś nowa zabawka, którą dziecko dostanie już na kempingu. Nam świetnie sprawdził się np. zestaw małych pojazdów budowlanych. Co drugi dzień nasz syn dostawał jedno autko, z niecierpliwością czekał na kolejne, a na koniec wyprawy był dumny, że ma już cały komplet. W wersji dla dziewczynek na pewno też coś tego typu można znaleźć.

Rzeczy osobiste dla każdego uczestnika wyprawy

  • kask (jeśli Wasza wyprawa będzie miała miejsce w lecie, dobrze aby był on przewiewny, lekki i oczywiście dobrze dobrany pod względem rozmiaru),
  • rękawiczki rowerowe,
  • kamizelka odblaskowa (polecałabym dla każdego uczestnika wyprawy, a już na pewno wyposażyłabym w nią dzieci),
  • kurtka przeciwdeszczowa,
  • spodnie przeciwdeszczowe,
  • koszulki bawełniane na każdy dzień,
  • bielizna osobista,
  • polar gruby (np.300), najlepiej z windstoperem,
  • cienki polarek lub bluza dresowa,
  • legginsy rowerowe z pieluchą lub bawełniane (bawełnianych polecam zabrać 2 pary),
  • spodnie długie najlepiej nie jeansy (są zbyt twarde i niewygodne do jazdy rowerem. Dla dzieci polecam oczywiście spodnie dresowe),
  • spodenki krótkie (w lecie),
  • chustka na szyję (o każdej porze roku),
  • klapki (potrzebne, aby wejść pod prysznic na kempingu),
  • buty pełne na zmianę,
  • ręcznik (zdecydowanie polecam mniejsze ręczniki, nie kąpielowe, chociażby ze względu na to, że łatwiej je wysuszyć).

Narzędzia

  • zapasowe dętki, łatki, klej (nie za dobrze sprawdzają się samoprzylepne łatki, gdyż też często same się odlepiają),
  • łyżki do zdejmowania opon,
  • pompka,
  • zapięcie do roweru – nam najlepiej sprawdza się u-lock,
  • imadełko do łańcucha,
  • klucze: do szprych, klucz płaski do odkręcania pedałów,
  • kilka zapasowych szprych,
  • małe kombinerki,
  • zestaw kluczy imbusowych – ważne, aby były dobrej jakości i się nie łamały,
  • śrubokręt płaski i krzyżowy,
  • linka holownicza – przydaje się w awaryjnych sytuacjach. Nie musi to być profesjonalna linka, wystarczy cienki, mocny sznurek o długości ok. 5m,
  • smarowidło do łańcucha,
  • zapasowe żarówki i baterie do oświetlenia.

Apteczka

Apteczka to wyposażenie niezbędne podczas każdej wyprawy rowerowej, a z dziećmi to już w szczególności. Zdarza się, że pomysłowość i eksperymenty, chociażby jazda bez trzymanki, kończą się nowymi siniakami, obtarciami, na które będziemy musieli coś zaradzić.

  • opaska elastyczna – przydaje się np. kiedy my czy nasze dziecko przesili kolano,
  • bandaż elastyczny,
  • bandaż zwykły,
  • gaziki jałowe – kilkanaście sztuk, ok. 5/os.,
  • gaziki spirytusowe,
  • środek odkażający (Octenisept, woda utleniona), polecam także rivanol w żelu,
  • plastry z opatrunkiem – różnej wielkości,
  • plaster zwykły, a przy dzieciach polecam także plaster w sprayu,
  • środki przeciwgorączkowe i przeciwzapalne (paracetamol, ibuprofen) w wersji dla dzieci i dorosłych,
  • przeciwdziałające odwodnieniu – smekta, stoperan itp.,
  • wapno lub bardziej specjalistyczne środki przeciwalergiczne, odczulające,
  • witamina C (dla dzieci najlepiej w syropie czy żelkach),
  • środki na ból gardła – tabletki oraz środek przeciwbólowy w sprayu chociażby Hascosept czy Argentin- T,
  • syrop na kaszel dla dzieci (na suchy i mokry),
  • krople do nosa,
  • igła od zastrzyków (kilka sztuk) – gdyby nam przyszło wyciągnąć kleszcza.

To oczywiście zestaw podstawowy, przytaczam go wyłącznie w celach orientacyjnych. My zawsze taki ze sobą mamy. Wiadomym jednak jest, że każda z rodzin musi dostosować apteczkę do swoich potrzeb.

Fajnie sprawdzają się specjalne apteczki rowerowe, które zakupić możecie chociażby w Decathlonie lub innych sklepach sportowych, tudzież apteczki samochodowe w miękkiej oprawie.

Pamiętajcie, aby przed każdym wyjazdem sprawdzić daty przydatności leków oraz zabrać ze sobą ulotki informacyjne mówiące o sposobie dawkowania.

Niezależnie od tego jak dobrze mamy wyposażoną apteczkę, przed wyjazdem za granicę polecam wykupić polisę ubezpieczeniową (KL i NNW), a także odebrać w NFZ kartę EKUZ.

Kochani rodzice, to tak pokrótce o wyprawach rowerowych ze starszymi już dziećmi.

Ja osobiście nie wyobrażam sobie wakacji bez rowerów, dlatego tym bardziej namawiam i Was, aby spróbować, aby dać sobie szansę na połknięcie jednośladowego bakcyla.

Życzymy Wam wielu radości podczas odkrywania tego rodzaju turystyki… i do zobaczenia na trasie :)

Artykuł powstał w oparciu o:
1. Magazyn turystyki rowerowej „rowertour” (www.rowertour.pl),
2. „Podręcznik Przygody Rowerowej” Anna i Robert Maciąg, Wyd. Bezdroża 2012r,
3. „Polska na dwóch kółkach”, Praca Zbiorowa, Wyd. Bezdroża 2012r,
4. Strony: www.rowery-mragowo.plwww.komancza.infowww.bieszczadypolska.pl, www.bezdroza.pl
4. Doświadczenia własne :)

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *