Gór mi mało i trzeba mi więcej – czyli jak zarazić malucha wędrownym bakcylem


Szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dzieci – a zatem nie rezygnuj ze swoich pasji, kiedy w domu pojawi się mały człowiek. Postaraj się tylko tak je przeorganizować, aby Twój Szkrab mógł w nich uczestniczyć.

Któż z nas, wędrownych rodziców, nie marzy o tym, aby zarazić swoje dzieci miłością do gór, przyrody, ciszy. Dla mnie osobiście jest to niejako jeden z dość ważnych celów wychowawczych, jakie postawiłam przed sobą. Jako rodzic marzę o tym, aby wędrowanie po szlaku stało się dla moich synów sposobem na życie, na spędzanie czasu wolnego. Zależy mi na tym tak bardzo, gdyż z własnego doświadczenia wiem, jak doskonałym jest to sposobem na odreagowanie, naładowanie baterii, nabranie dystansu do codzienności. Co więcej, jest także sposobem na kształtowanie swojego systemu wartości i charakteru.

Kto i co decyduje o tym, czy dziecko złapie wędrownego bakcyla czy nie?

Oczywiście to my jako rodzice odgrywany decydującą rolę, jeśli chodzi o rozbudzanie w dziecku pasji. Rozbudzanie pasji do czegokolwiek, w tym także do pieszych wędrówek górskimi szlakami.

Nasza postawa, nasz przykład, błysk w naszym oku i zapał, mają jednoznaczny wpływ na nasze dzieci i obrazy, jakie w ich głowach się malują.

Są wśród nas tacy rodzice, którzy w momencie kiedy na świecie pojawia się mały Szkrab, całkowicie mu się oddają, zapominają o swoich pasjach, zainteresowaniach, rezygnują z wielu wcześniejszych sposobów spędzania czasu wolnego. Powodów jest wiele, ale zazwyczaj chodzi o obawę, że z takim małym dzieckiem nie powinni robić tego czy tamtego, nie powinni go forsować, bo może się przeziębić, to zbyt męczące, itp. Obawy te są jak najbardziej zrozumiałe, szczególnie jeśli to pierwsze dziecko i dopiero zaczynamy zdobywać doświadczenie na temat tego, co z nim można, a czego nie.

Ale są też tacy rodzice, dla których pojawienie się malca to i owszem ogromna zmiana w ich dotychczasowym życiu, ale absolutnie nie blokada, aby żyć tak jak do tej pory. Ta grupa rodziców raczej nie rezygnuje ze swoich pasji, a stara się w sposób rozsądny, krok po kroku, wdrażać w nie dziecko. I w myśl założeń – tacy rodzice, jeśli wcześniej chodzili po górach, będą to robić nadal, tyle że z dzieckiem w nosidle, jeśli uwielbiali jazdę na rowerze – też pokonają wszelkie przeszkody, zapakują malucha w przyczepkę czy fotelik i w drogę.  A rodzice, którzy słuchali muzyki – w ich domu nadal będzie ona rozbrzmiewać i co lepsze, wcale nie będzie ona płynęła z głośników w najniższych tonach, a to absolutnie nie będzie maluchowi przeszkadzać chociażby w spaniu, wręcz przeciwnie, przyzwyczai się i będzie mu ona potrzebna do spokojnego, głębokiego odpoczynku.

Artykuł ten dedykuje obu grupom rodziców:

Tym pierwszym, aby zachęcić ich do przełamania się i rozpoczęcia wdrażania dzieciaczków w swój dotychczasowy świat.

Tych drugich, którzy już to robią, zapraszam z kolei do przyjrzenia się i ewentualnie zweryfikowania, czy wszystko jest na najlepszej drodze do tego, aby ich syn czy córka stali się w przyszłości fanami trekkingu.

Kiedy rozpocząć wędrowanie z maluchem? Jak się do niego przygotować?

Niemowlę na szlaku – w tym okresie w głowach rodziców zazwyczaj pojawia się wiele pytań i obaw co do tego, czy ich dziecko jest już gotowe, aby zabrać je w góry.

Jeśli Twoje dziecko ma 2-3 miesiące, jest zdrowe, dobrze znosi podróż samochodem (zazwyczaj w te góry musimy trochę podjechać), a pora roku sprzyja spacerom, to w zasadzie jest gotowe, aby zabrać je w góry.

Oczywiście w tym okresie absolutnie nie decydujemy się na wyjście w wysokie partie gór – Rysy jeszcze muszą poczekać, gdyż zmiany ciśnienia są niebezpieczne dla małych dzieci – ale spacer chociażby tatrzańskimi dolinami, czy dolne partie Karkonoszy, Bieszczad – czemu nie?

Planując spacery z tak malutkim dzieckiem możemy wybierać takie trasy, na których nasz wózek sobie poradzi. W dzisiejszych czasach czołowi producenci wózków mają kilka fajnych propozycji dla aktywnych rodziców. Swój dotychczasowy styl życia warto wziąć pod uwagę przygotowując się do zakupu wózka.

Drugim fajnym rozwiązaniem są wszelkiego rodzaju chusty czy nosidełka, gdzie dzieciaczka mamy z przodu. To rozwiązanie pozwala nam wybrać się na nieco bardziej wyboiste ścieżki, takie, na których wózek już sobie nie poradzi. Należy jednak mimo wszystko wziąć poprawkę na to, że dzieciątko z przodu nieco ogranicza widoczność tego co pod naszymi stopami (szczególnie niezbyt wysokim mamom).  Z pewnością trzeba iść zdecydowanie ostrożniej i wolniej, minimalizując w ten sposób możliwość potknięcia się. Jednakże wędrówka w chuście czy nosidełku ma bardzo wiele pozytywnych walorów – przede wszystkim bliskość z maluchem, możliwość bieżącej kontroli czy nie jest mu za ciepło czy też za zimno, a w razie potrzeby nawet okrycie czy włożenie maluszka pod swoją kurtkę.

5116879614_5547349876_z
źródło: www.flickr.com/photos/devaburger

Wybierając się w góry z niemowlakiem na pewno musimy także pamiętać o zabraniu ze sobą niezbędnych dla niego rzeczy:

  • Jedzonko – jeśli Wasz maluszek jest karmiony piersią, jesteście w rewelacyjnej sytuacji. Przystanek na małe co nieco możecie zrobić w każdej chwili i w zasadzie w dowolnym miejscu. Jeśli jednak Wasz mały Mlekołak pije mleko modyfikowane, nie zapomnijcie zabrać ze sobą odpowiedniej ilości białego proszku, ciepłej wody do termosu i przegotowanej zimnej – tak, aby mieszanina tych składników dała odpowiednią pod względem smakowym i temperaturowym miksturę.
  • Akcesoria około-pupowe – zapas pieluszek, wilgotne chusteczki, krem do pupy i kocyk, na którym położycie dziecko podczas przewijania, to „must have” wyprawy :)
  • Zapasowe ubrania – pogoda w górach lubi płatać figle, a zatem zabieramy zarówno dla siebie jak i dla maluszka coś cieplejszego, nieprzemakalnego, ale również cały komplet ubranek na awaryjne sytuacje, kiedy to naszą pociechę trzeba będzie przebrać od A do Z.
  • Kremy z filterm, kapelusik –  ten asortyment to zapewne sprawa oczywista dla rodziców. W każdym bądź razie na wyprawie w góry również musi się znaleźć.

Kiedy Wasz maluch będzie miał ok. 6 miesięcy i będzie już stabilnie siedział, śmiało możecie rozpocząć planowanie nieco dalszych i bardziej ambitnych wycieczek. Oczywiście bez przesady.

DSC_0023
fot. aktywuj.smyka.pl

W tym okresie spokojnie możecie swojego malucha wrzucić do plecaka :) czyli zapakować w górskie nosidełko umocowane na plecach któregoś z rodziców. Przy wyborze nosidełka polecałabym nie eksperymentować i wybrać model dobrej, sprawdzonej outdorowej firmy. Wybór konkretnego modelu jest sprawą subiektywną i musicie dostosować go do swoich indywidualnych potrzeb.

W tym okresie pamiętajcie, aby Wasze wędrówki nie były nieprzerwalnym, kilkugodzinnym marszem, gdyż jest duże prawdopodobieństwo, że maluch znudzi się, stanie się marudny i dalsze wędrowanie albo będzie mocno męczące, albo wręcz niemożliwe. Róbcie przerwy zdecydowanie częściej, aniżeli wówczas, kiedy wędrowaliście po górach sami. Nie częściej jednak niż co 30 – 45 min. Wasz maluch musi także małymi krokami przyzwyczajać się do podróżowania w plecaku :)

Podczas przerwy robimy przegląd pieluszki, poimy malca (szczególnie w lecie), dajemy coś do jedzenia i pozwalamy na zabawę. Wykorzystajcie do tego celu dary natury typu: szyszki, kamyki, kwiaty, źdźbła trawy, korę drzew, itp. Zobaczycie jak świetną potrafią być alternatywą dla domowych grzechotek czy pluszaków. W większości przypadków sprawdzają się dużo lepiej i zajmują uwagę dziecka na dużo dłużej :)

Wędrówka z małym łazikiemkiedy Wasze dziecko ma ok. 1,5 roku i pewnie czuje się już na własnych nóżkach, nadal możecie pakować je do plecaka i pokonywać już całkiem ładne odległości. Jednakże jest to okres, kiedy bardzo ważne i bezcenne jest nauczenie dziecka korzystania z własnych nóżek.

Wybierajcie trasę w taki sposób, aby móc ją pokonać nawet w ślimaczym tempie (tempie Waszego dziecka), tak, abyście nie denerwowali się, kiedy Wasz maluch pół godziny spędzi nad strumykiem wrzucając do niego kamyki, czy na 10 minut zastygnie w bezruchu patrząc na pasące się owce.

Pozwólcie dzieciaczkowi nacieszyć się tym, co daje mu frajdę, co dla niego jest atrakcją, nawet jeśli miałoby to zaowocować przejście 5 a nie 15km.

Pokonywanie danego odcinka szlaku na czas to nie ten moment Waszych wspólnych wędrówek, oczywiście jeśli zależy Wam na rozpaleniu w dziecku miłości do gór. To właśnie teraz rozpoczyna się czas, w którym Waszym zadaniem jest pokazać dziecku, że chodzenie po górach jest fajne.

DSC_0078
fot. aktywuj.smyka.pl

A jeśli Wasz maluch należy do tych z kategorii „żywe srebro”, to na wyprawy w góry, z własnego doświadczenia, polecam zaopatrzyć się w szelki, dzięki którym będziecie mogli kontrolować „wyskoki” urwisa :) Jak to w górach – bezpieczeństwo nade wszystko!

Przedszkolak na szlakujeżeli Wasze dziecko towarzyszyło Wam w górskich wędrówkach od samego początku, teraz powoli zaczyna stawać się Waszym małym kompanem na szlaku. Okres przedszkolny to dość wymagający czas jeśli chodzi o wędrówki górskie. Dziecko jest już za duże, aby nieść je w nosidełku, a jednocześnie jeszcze zbyt małe, aby pokonywać na własnych nogach długie dystanse.
W tym okresie szczególnie ważne jest, w jaki sposób zaplanujecie trasę wędrówki.

Samo przemierzanie górskiego szlaku to zbyt mało atrakcyjne zadanie dla przedszkolaka. Jemu potrzeba zdecydowanie czegoś więcej.

Na początek polecam np. zaopatrzyć się w kieszonkowe atlasy roślin i zwierząt, przewodniki dla dzieci o danym regionie – we wszystkie takie pomoce edukacyjne, które rozbudzą ciekawość dziecka już w domu. Wkraczając na szlak rozpoczynacie wyszukiwanie odpowiedników tego, co widzicie na zdjęciu, tyle że w przyrodzie. Dzięki tego typu zadaniom odwracacie uwagę dziecka od trudu, jaki musi włożyć w pokonanie kolejnego kilometra, dreptanie odbywa się niejako przy okazji.

W przypadku niektórych dzieci fajną rolę motywacyjną odgrywają nowe, zakupione tuż przed wyprawą gadżety typu: plecak, bidon, kubek, latarka, kompas, itp.

A jeszcze inne będą najbardziej szczęśliwe, jeśli po przejściu kilku kilometrów dzień zakończą w basenie termalnym, ogrodzie bajek, parku rozrywki typu Rabkoland, itp. I tu pojawia się fenomen dzieciństwa –  na szlaku sił już kompletnie brak, ale na trampolinie można jeszcze 2 godziny poskakać :) No cóż, możemy tylko pozazdrościć.

Starsze dzieciaki – mówiąc starsze dzieciaki mam na myśli dzieci w wieku 10+.
W rodzinach, gdzie tradycja pieszej turystyki górskiej jest mocno zakorzeniona i regularnie podsycana, dzieciaki w tym wieku są już mocno zaprawione w bojach. Nie jedno już na szlaku przeszły. Oczywiście wędrowanie z nimi nadal rządzi się swoimi prawami, typu: wolniejsze tempo, więcej postojów, wyszukiwanie atrakcji na szlaku, jednakże dystanse, jakie jesteśmy w stanie z nimi pokonać, są już poważne. Spokojnie są w stanie wyruszyć na szlak i spędzić na nim kilka dni, przechodząc od schroniska do schroniska.

W ich przypadku dla urozmaicenia wędrówki bardzo dobrze sprawdza się Questing (szerzej na ten temat poczytasz w artykule „Questing- edukacyjne gry terenowe dla całej rodziny”). Poszukiwanie skarbu i wizja nagrody to często jest to, co małym tygryskom dodaje skrzydeł. Poza tym wieczorne ognisko, spanie w namiocie, podziwianie gwiazd, czy gry planszowe w schronisku – czyli wszystko to, co możecie robić wspólnie, co pokaże im, że cali jesteście dla nich.

Jednakże w tym wieku musicie być czujni i obserwować czy wyprawy, które zaplanowaliście, faktycznie Waszym dzieciom dają dużo frajdy. Aby nie okazało się, że pokonują one kolejne kilometry bez najmniejszego narzekania, bo ważniejsze jest dla nich to, że mają blisko siebie rodziców. Jeżeli tak by się okazało, to trzeba szybko zainterweniować podejście do wypraw, spytać swojego syna czy córkę co by zmienił, może im samym pozwolić od A do Z zaplanować wyjście. Dla dzieci góry muszą być taką samą atrakcją jak dla nas, bo w przeciwnym razie o połknięciu wędrownego bakcyla możemy zapomnieć.

Podsumowując…

Jeżeli zależy nam na rozbudzeniu w dziecku miłości do gór, przygodę z nimi powinniśmy rozpocząć jak najwcześniej. Jeśli jednak miałaby to być miłość szczera i prawdziwa, nasze dziecko samo musi połknąć bakcyla. Naszą rolą jest tutaj pokazać mu właściwy kierunek i zachęcić do tego typu aktywności, być dla nich najlepszym przewodnikiem i największym autorytetem.

Jeśli jednak okaże się, że Wasz nastoletni syn czy córka nie podzielają Waszej pasji, swój wolny czas wolą spędzać w zupełnie inny sposób – no cóż zdarza się :) Wówczas dołóżcie wszelkich starań, aby zaprosili Was do swojego świata, tak, abyście nadal mieli sposobność spędzać razem czas i o czym rozmawiać w długie jesienne wieczory.

Artykuł powstał w oparciu o:
1. Doświadczenia własne :)

6 Komentarzy

  1. Magda powiedział(a):

    Świetny artykuł. Racja, nie warto odkładać wędrówek na potem, bo zawsze znajdzie się jakiś powód, by jeszcze poczekać. A mnie tak tęskno do gór!
    Mam tylko uwagę: nie zaleca się, a wręcz ostrzega, że to niezdrowe nosić dziecko w takim nosidle jak na drugim na tej stronie zdjęciu, a pozycja „przodem do świata” jest już w ogóle niezalecana (szkodliwa). Chusty, nosidła – jak najbardziej (sama używam), ale zdrowo!

    Czerwiec 11, 2014
    Odpowiedz
    • Beata Szylhabel powiedział(a):

      Dziękuję za cenne uwagi. Doceniam tym bardziej, że jak rozumiem otrzymaliśmy je je od doświadczonej w chustonoszeniu mamy. Proszę mi jeszcze tylko powiedzieć pozycja przodem do świata dla jakiej grupy wiekowej nie jest zalecana? A czy mogłaby mi Pani jeszcze podać jakieś namiary na strony gdzie ostrzega się przed tego typu nosidełkami. Bardzo chętnie poszerzę swoją wiedzę w tym temacie. Ja osobiście wychodzę z założenia, że skoro z dzieckiem w taki sposób można wybrać się do miasta czy hipermarketu to dlaczego nie na spacer górską doliną – czasowo zajmie tyle samo:) Moich urwisów w wieku np.5 miesięcy nie było szansy nosić w chuście, tudzież odwróconych tyłem do świata, wszystko musieli widzieć, wszystkiego dotknąć- stąd nasz wybór padł na tego typu nosidełko. A w takim wieku niestety byli jeszcze za mali na tradycyjne nosidła górskie.
      serdecznie pozdrawiam,
      Beata

      Czerwiec 11, 2014
      Odpowiedz
        • Beata Szylhabel powiedział(a):

          Na początek serdeczne gratulacje dla młodej mamy…ależ fajny okres się dla Pani rozpoczyna, ile atrakcji, ile niespodzianek…ile pieluszek do przebrania:) Ja ten czas wspominam jako jeden z najpiękniejszych w moim życiu. Bardzo dziękuję za namiary na artykuł- poczytałam. Może przy 3 dziecku nauczyłabym się już tą chustę wiązać:)
          Czytelników zapraszam do lektury.
          Beata

          Czerwiec 12, 2014
          Odpowiedz
  2. Ania powiedział(a):

    Beatka, super artykuł!! Już nie możemy się doczekać chwili, kiedy spakujemy naszą Żabkę w chustę i wyruszymy na szlak :) pozdrawiamy :)

    Czerwiec 12, 2014
    Odpowiedz
    • Beata Szylhabel powiedział(a):

      Dziękuję za miłe słowa- taki odzew uczestników działa bardzo motywująco. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz aktywuj.smyka dostarczy Wam inspiracji jak cała rodziną spędzać czas wolny:)Pogoda za oknem ładna, wakacje za pasem, Żabka z dnia na dzień większa – więc pierwszą pieszą wędrówkę myślę, że powoli możecie planować. Może kiedyś razem uda nam się wyruszyć na szlak:) A tymczasem serdeczne pozdrowienia dla młodych rodziców:)

      Czerwiec 12, 2014
      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *