7 propozycji zabaw na deszczowe wakacje – odkryj w smyku intelektualistę


Wyjechaliście. Kwiaty doniczkowe zaopatrzone w system nawadniający, sąsiedzi uprzedzeni o Waszej nieobecności – niech czujni będą, drzwi na trzy spusty zamknięte – wakacje czas zacząć! Plaże, lasy, góry albo łąki czekają na Wasze przybycie. Będziecie leżeć, chodzić, biegać, pływać, zdobywać, odpoczywać i eksplorować. Wąchać, smakować, nasłuchiwać, śpiewać i wydawać 😉 Plany cudne. Ale jak wiadomo plany czasem biorą w łeb, bo zamiast pięknego słońca i bezchmurnego nieba – szaro i leje. Co wtedy? My – rodzice jeszcze książkę poczytalibyśmy, ale co z młodszym pokoleniem? Książka dobra rzecz ale na chwilę. A jak chwila minie to ciało roznosi, energia ujścia szuka.

źródło: www.flickr.com/photos/53314395@N00

Mamy sposób i na taki scenariusz wakacyjny. Nie potrzeba nawet walizki otwierać, by wspomagacze kreatywności na światło dzienne wystawiać. Wystarczy skorzystać z naszych poniższych propozycji na zabawy, w które nasze smyki zaangażują się bez reszty. Jeśli do zabawy dołączymy i my – gwarantuję, że zdjęcia z wakacji będą wzbudzały zazdrość kolegów z pracy. Animator był? – pytać będą z niedowierzaniem. Ano był, bo rodzic to najlepszy animator pod słońcem. 

Ale do konkretów. Podajemy 7 propozycji na zabawy – zabawy intelektualne /propozycje zabaw manualno-kreatywnych poznacie TUTAJ/, które nie wymagają skomplikowanych gadżetów, a wszystko co jest w nich wykorzystane z pewnością będziecie mieli przy sobie lub z łatwością w każdym miejscu dostaniecie. Poza tym, część z nich to propozycje, które my rodzice możemy pamiętać z czasów swojego dzieciństwa, więc mają dodatkową wartość sentymentalną. Dodatkowo, do zabaw można śmiało zaprosić kolegów wakacyjnych z sąsiedniego pokoju, czy domku, którzy są w tej samej deszczowej sytuacji co my. Im więcej „graczy”, tym lepsza zabawa.

  1. Czoło-we postacie

Liczba uczestników – dowolna.
Potrzebne materiały – karteczki samoprzylepne lub zwykłe /wówczas dodatkowo gumka lub sznurek, by za ich pomocą umieścić karteczkę na czole, długopis.
Zabawa uczy ścisłej współpracy między uczestnikami i pobudza wyobraźnię, a przy tym wywołuje salwy śmiechu. Koniecznie do wypróbowania. Niekoniecznie podczas deszczu :)

Uczestnicy siadają w kole. Każdy dostaje karteczkę, na której w tajemnicy przed pozostałymi zapisuje /lub rysuje – młodsze dzieci/ zwierzę, postać, rzecz – cokolwiek przychodzi nam do głowy. Następnie karteczki napisem w dół wędrują do środka koła, skąd są losowane po jednej przez każdego uczestnika. Gracz po wylosowaniu karteczki nie odczytując jej umieszcza ją na czole, tak, by inni widzieli co jest na niej zapisane. I teraz zabawa się zaczyna – w pierwszej turze każda osoba zadaje po 3 pytania do pozostałych, które mają na celu doprowadzić ją do odgadnięcia kim jest, np.: czy jestem zwierzęciem? Jaki mam kolor? Gdzie żyję? Pytania mogą być przeróżne. Można utrudnić nieco grę i wprowadzić zasadę, że pytania zadajemy w taki sposób, aby udzielać odpowiedzi tylko w formie „tak” lub „nie”. Grę zaczyna osoba, która jako pierwsza wylosowała karteczkę, a wygrywa ten, kto jako pierwszy odgadnie kim jest. Można także „strzelać”, jeśli ma się podejrzenie co do tego, kim się jest ale każdy strzał równa się jednemu zadanemu pytaniu.

  1. Paryski krawiec

Liczba uczestników – dowolna.
Potrzebne materiały – nie potrzeba żadnych materiałów.
Zabawa wpływa na refleks maluchów i uczy stosowania się do obowiązujących zasad.

Jedna osoba, która piastuje rolę krawca z Paryża /wyłoniona np. z wyliczanki, lub zgłaszająca się samodzielnie/ zwraca się do jednego z uczestników /wszyscy siedzą np. przy stole/: „Jestem paryskim krawcem, mam mnóstwo ślicznych towarów, czym mogę służyć?” Wybrana osoba zamawia np. spodnie. Krawiec zadaje kolejne pytania. Chce wiedzieć: „Krótkie spodnie?”. Klient musi uważać, żeby nie odpowiedzieć „tak” lub „nie”, ani się nie roześmiać, bez względu na to, jakie pytanie zostanie mu zadane. Powagę zachować będzie trudno, bo krawiec zacznie się rozkręcać, a pozostali klienci – żywo reagować. Wygrywa ten, kto zamówi wybrany towar u krawca nie korzystając ze słów „tak” lub „nie”, a do tego będzie „poważnym” klientem. Zabawa troszkę przypomina znanego nam wszystkim „pomidora”, jednak wymaga nieco więcej wysiłku i pomyślunku /poza zachowaniem powagi – jak w „pomidorze”, należy unikać w odpowiedzi pewnych słów – w odróżnieniu od „pomidora”, gdzie zawsze odpowiadamy jednakowo/.

  1. Wymyśl przeznaczenie

Liczba uczestników – dowolna, zabawa dedykowana dzieciom umiejącym czytać i  pisać.
Potrzebne materiały – kartki i pisaki w ilości równej liczbie graczy.
Zabawa pobudza twórcze, nieszablonowe myślenie, uczy myśleć nie-schematami. A taka umiejętność przyda się w przyszłości naszym maluchom choćby podczas …rozmów kwalifikacyjnych 😉

Osoba prowadząca pokazuje lub wymienia jakiś przedmiot (linijkę, kamień, klucz, widelec, pisak, gałąź, etc.) i pyta: „Do czego można tego użyć?”. Uczestnicy włączają twórcze myślenie i w ciągu pięciu minut wypisują wszystkie możliwe – ich zdaniem – pożytki wynikające z posiadania np. widelca (do jedzenia, do czesania włosów, do rysowania po drodze, do przesypywania piasku, do wyławiania liści z kałuży, …). Wygrywa ten, kto wymienił najwięcej czynności dających się wykonać za pomocą widelca. Nagroda specjalna czeka natomiast na tego, kto wymyślił najbardziej odjazdowe wykorzystanie danego przedmiotu. Warunek jest jednak jeden – daną czynność musi się dać rzeczywiście wykonać, jeśli są wątpliwości co do wykonalności danej czynności  – autor pomysłu demonstruje jak to się robi (np. zastąpienie widelcem  pędzelka do malowania). Jeśli demonstracja jest niemożliwa – bo brak np. farb – sprawę można przegłosować. Zabawa może zostać zaproponowana także dzieciom, które jeszcze nie piszą, w zmodyfikowanej formie  – to już pole do popisu dla Was, drodzy Rodzice.

źródło: www.flickr.com/photos/pockafwye
  1. Żywioły

Liczba uczestników – dowolna.
Potrzebne materiały – piłka lub inny przedmiot, którym możemy rzucać /choćby piłka zrobiona z kilku zwiniętych skarpet, jednak czystych na boga! Bo inaczej chętnych do zabawy nie uświadczymy.
Zabawa wpływa na refleks maluchów, poszerza wiedzę nt. fauny i uczy stosowania się do obowiązujących zasad.

Uczestnicy siedzą w kole lub stoją w szeregu. Jedna osoba rzuca do innych kolejno piłkę i mówi: „Ziemia”, „Woda” lub „Powietrze”. Każdy, kto złapie piłkę, musi szybko wymienić zwierzę żyjące w danym środowisku i odrzucić piłkę. Zabawę możemy urozmaicić, dodając „Ogień”. Na to hasło nie należy łapać piłki. Kto się pomyli, daje fant i odpada. Kto złapie piłkę ale za długo się zastanawia nad zwierzęciem – daje fant i także odpada. Gra jest tym atrakcyjniejsza, im szybciej się toczy. Wygrywa ten, kto nie odpadł – rzecz jasna.

źródło: www.flickr.com/photos/andy_bernay-roman
  1. Mapa skarbu

Liczba uczestników – dowolna.
Potrzebne materiały – kartka i pisak, skarb.
Gra kształtuje kreatywność umysłową i pobudza wyobraźnię maluchów. Poza tym pokazuje prawdę starą jak świat – by do czegoś „dojść”, trzeba się czasem mocno nagimnastykować 😉

Na początek Rodzicu rysujesz mapę, która doprowadzi Twoje dzieci do skarbu, który uprzednio przygotowałeś i ukryłeś. Kiedy pada – skarb ukryjesz w pokoju, domu, kiedy pogoda pozwoli wyjść na zewnątrz – w ogrodzie. Mapa musi przedstawiać jak najwięcej szczegółów i zawierać ekstra trudności, czyli zadania do wykonania np. przy półce z książkami znajduje się zadanie nr 1. – należy opowiedzieć w kilku zdaniach o swojej ulubionej książce, przy stole zadanie nr 2 – należy zrobić 10 przysiadów, a w szufladzie komody kryje się zadanie nr 3, by wcielić się w postać szybkiego geparta, lub może bezpieczniej będzie – w rolę ospałego krokodyla.  Jeśli w zabawie udział bierze więcej niż jedno dziecko – można wprowadzić element rywalizacji, każde dziecko dostaje wówczas swoją mapę i samodzielnie szuka skarbu, można także pójść w stronę kooperacji, dzieci mają jedną mapę i współpracują, by skarb odnaleźć. Ważne wówczas, aby skarb był podzielny. Skarbem mogą być słodycze, kupon na samodzielnie skomponowanego gofra albo kupon na lody, naklejki, tatuaże zmywalne –  wszystko to, co wyobraźnia Wam podpowie.

fot. aktywuj.smyka.pl
  1. Poszedł Marek na jarmarek

Liczba uczestników – dowolna.
Potrzebne materiały – gruby kij, lub inny przedmiot do przekazywania.
Zabawa ćwiczy koncentrację i pamięć. A do tego można ją wykorzystać choćby podczas jazdy samochodem, kiedy to pasażer i dziecko mogą na zmianę dopowiadać co ten Marek kupił na jarmarku powtarzając za każdym razem coraz dłuższą listę jego nabytków.

Wszyscy stają w kole. Prowadzący podchodzi do jednej osoby, i mówi: „Poszedł Marek na jarmarek, kupił sobie oś” i wręcza jej kij. Uczestnik powtarza to zdanie i dodaje coś od siebie, na przykład „i wózek”. Z chwilą wypowiedzenia ostatniego słowa przekazuje kij któremuś z uczestników. Każdy następny powtarza zdanie poprzednika i dorzuca nazwę kolejnego przedmiotu kupionego przez Marka na jarmarku, po czym podaje kij dalej. Kto się pomyli przy kolejnym wyliczaniu, daje fant lub odpada z zabawy.

  1. Karteczkowe Kalambury

Liczba uczestników – dowolna.
Potrzebne materiały – karteczki i pisaki.
Zabawa rozwija wyobraźnię maluchów, wpływa na współpracę w grupie i jest nam wszystkim bardzo dobrze znana z czasów naszej wczesnej młodości – no może hasła tylko powstawały w nieco inny sposób;)

Przygotowujemy trzy stosy karteczek, które kładziemy na stole. Pierwszy stos – karteczki z wypisanymi nazwami zawodów, czyli np. policjant, lekarz, ogrodnik, kierowca, itd. Drugi stos –  karteczki z nazwami miejsc, czyli np. wanna, sklep, kościół, kino, sauna itp. I trzeci stos –  karteczki z nazwami czynności np. lubić, biegać, tańczyć, kochać, leżeć, bawić się, itd. Zamiast słów na karteczkach można umieścić rysunki /w wersji dla młodszych, nieczytających dzieci/. Każda osoba lub drużyna /jeśli graczy jest więcej/  losuje po jednej karteczce z każdego stosu, po czym zapoznaje się z ich treścią i przygotowuje sobie sposób na przedstawienie zdania utworzonego ze słów na nich zapisanych np. „Lekarz leży w kościele”. Zadaniem pozostałych jest odgadnąć hasło.

Reasumując…

Kochani, w powyższych propozycjach, jak również w propozycjach zabaw manualnych /opis w artykule 7 propozycji zabaw na deszczowe wakacje – odkryj w smyku artystę/ możecie przebierać jak w skrzyni skarbów. Każda z zabaw sprawi Waszym maluchom wiele radości, a Wy zyskacie uznanie w oczach najmniejszych. I nie tylko – sąsiedzi wakacyjni także zerkać będą z zainteresowaniem, Ci z dziećmi – być może z chęcią dołączą do wspólnej zabawy, i być może właśnie zyskacie znajomych nie tylko wakacyjnych? Taka wartość dodana aktywnego spędzania czasu. A Ci bez dzieci może rzucą od niechcenia ze współczuciem: „że też im się chce…”. Ano chce się! Bo jak popatrzymy na radochę jaką nasze pomysły sprawiają najmłodszym, a do tego ustrzeżemy się przed ciągłym marudzeniem „mamo! nudzę się….” –  to czegóż chcieć więcej? No poza słońcem, którego jak nie ma –  to za nim tęsknimy. Jak jednak jest – szukamy cienia i wytchnienia, marząc o zimie;) Takie małe przewrotności :)

Co więcej – zaproponowane zabawy możecie wykorzystać niekoniecznie podczas deszczowych wakacji. Jeśli planujecie samodzielnie przygotować urodziny swojemu dziecku, lub choćby spotkanie dla kilkorga zaprzyjaźnionych smyków – voila! Korzystacie bez skrupułów, tworzycie scenariusz, wplatacie w niego zaproponowane przez nas zabawy modyfikując je na własne potrzeby i macie niezapomnianą imprezę urodzinową, czy niezobowiązujące spotkanie najmłodszych. Częstujcie się więc do woli.

Czekamy również na Wasze propozycje zabaw, które wyciągacie z rękawa w razie niepogody. Podzielcie się nimi  z nami i innymi rodzicami – im więcej inspiracji tym lepiej :)

 

Artykuł powstał w oparciu o

  1. propozycje zabaw znalezione w internecie: czas.dzieci.pl, zabawnik.org
  2. doświadczenia własne

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *