Garść zabaw ruchowych. Dlaczego są takie ważne?


Czas upałów. Gorąco w domu, gorąco na zewnątrz. Ale czy to oznacza mniejszą aktywność naszych pociech? Bynajmniej… Ochotę na zabawę wciąż mają wielką…. Możemy zaproponować smykom manualne ekspresje twórcze – pomysły TUTAJ i intelektualne akrobacje – propozycje TUTAJ. Do pełni szczęścia brakuje jedynie zabaw RUCHOWYCH. O! takie propozycje to maluchy kochają najbardziej! Ten kuszący kąsek zostawiliśmy więc na deser :)

Poniżej dowiesz się, czy ruch jest potrzebny Tobie i Twojemu dziecku. Komu bardziej? Dowiesz się ile czasu dziennie Twój maluch powinien spędzać na zróżnicowanej aktywności ruchowej i jakie to powoduje korzyści dla jego rozwoju. Być może przyjrzysz się także sobie – jaki przykład dajesz swojemu dziecku w sferze aktywności sportowej? A na koniec dostaniesz tradycyjnie już – SIEDEM –  pomysłów na zabawy z dziećmi. Miłej lektury :)

Po co cały ten RUCH???

Genetycznie zaprogramowani jesteśmy na  aktywny styl życia. Ruch jest biologiczną potrzebą organizmu ludzkiego.

Wg badań przeprowadzonych przez Światową Organizację Zdrowia powinniśmy umożliwić dzieciom minimum 4 godziny czynnej i zróżnicowanej aktywności ruchowej dziennie /chłopcy w wieku przedszkolnym potrzebują ok 6h dziennie, w wieku młodszym szkolnym – ok. 5h45min/.

Źródło: www.flickr.com/photos/22326055@N06

Dodatkowo, czasy w których żyjemy wiążą się z nieustannym rozwojem techniki, która  – jasne – ułatwia nam bardzo życie ale z drugiej strony powoduje, że ograniczamy do minimum ruch i wysiłek fizyczny /bo środki komunikacji, bo automatyzacja, bo komputeryzacja, bo media,…/. W konsekwencji głównie prowadzimy siedzący tryb życia. A jesteśmy przecież wzorcem zachowań dla naszych maluchów! Chcemy, aby były zdrowe, zdrowo rosły i prawidłowo się rozwijały? Lekarze biją na alarm – zostaniemy pokonani przez choroby cywilizacyjne, nadwagę, nadciśnienie, cukrzycę, nowotwory – jeśli nie będziemy się ruszać. Ruch potrzebny jest każdemu – starszym i młodszym, singlom i tym w związkach, rodzicom i dzieciom. To ruch i wysiłek fizyczny mogą nas uratować.
Skupmy się na maluchach /ale obiecajmy najpierw samym sobie przyjrzeć się swojemu trybowi życia i zacznijmy dbać o swoje maluchy zaczynając od zadbania o siebie – w sensie sportowym/.

Aktywność fizyczna ma tak dobroczynny wpływ na zdrowie dziecka, że nie sposób jej przecenić. Na szczęście naturalnym upodobaniem malucha /zwłaszcza w okresie przedszkolnym i wczesnoszkolnym/ jest ruch i rywalizacja, więc możemy je świetnie wykorzystać do proponowania wciąż nowych aktywności ruchowych, najlepiej na świeżym powietrzu. Najlepiej włączając w nie siebie samych. Wiadomo – aktywny sportowo rodzic jest w modzie, nie wspominając już o radości w oczach malucha, kiedy mama lub tata biega, czy skacze razem z nim.

Okazuje się jednak, że jako rodzice nie zawsze stajemy na wysokości zadaniaByle wiatr, deszcz, upał czy śnieg rozgrzeszają nas z niewychodzenia z dzieckiem na zewnątrz, rozgrzeszają z braku organizowania mu zabaw na świeżym powietrzu. Pytanie – kiedy i jak dziecko ma budować swoją odporność zdrowotną i nabierać tężyzny fizycznej? Jeśli już wyjdziemy na zewnątrz pamiętajmy, że pobyt na świeżym powietrzu musi być aktywny dla dziecka. Sprawdzono, że monotonny spacer za rękę z dorosłym jest dla dziecka męką – nie potrafi się dostosować do kroków dorosłego a trzymane ciągle za tą samą rękę, deformuje kręgosłup. Jednak jeśli tą samą drogę, a nawet dużo dłuższą pozwolimy przebiec dziecku samodzielnie, pozwalając na wspinanie się po konarach drzew, przeskakiwanie przez kamienie i kałuże, nie będzie ono zmęczone, a wręcz przeciwnie  – bardzo z siebie zadowolone.
Czy potrzebujemy więcej przykładów naszych grzechów? Nie wchodź tam, bo spadniesz”, „Nie biegaj, bo się spocisz. Przewieje cię i będziesz chory”, „Nie skacz po tym, bo rozbijesz głowę”. Brzmi znajomo? Przykładami tymi oczywiście nie namawiam do pozostawienia dzieci bez opieki i pozwalania na wszystko ale musimy stworzyć smykom możliwości do aktywnej eksploracji otaczającego świata, czuwając nad ich bezpieczeństwem. I ostatni punkt apelu do rodziców – przedszkole, czy szkoła nie załatwią za nas całej sprawy rozwoju psychoruchowego naszego malucha. To my jako rodzice musimy stworzyć warunki do swobodnej ale bezpiecznej zabawy ruchowej. To my musimy też zaszczepić w dziecku aktywność, ruch, sport jako część życia – poprzez dawanie przykładu swoim życiem. 
Dzieci naśladują…

Pamiętajmy – słowa uczą, przykłady pociągają.  

Jakie korzyści dla dziecka niosą zabawy ruchowe?

  • Niewątpliwym plusem zabaw ruchowych jest ogólna sprawność ruchowa, jakiej nabywa dziecko,
  • a sprawność ruchowa to zdrowie fizyczne.
  • Zabawy ruchowe wpływają na kondycję fizyczną i samopoczucie, dają odprężenie.
  • Pozwalają zachować prawidłową postawę ciała i sylwetki.
  • Zabawy ruchowe mają wpływ na zdrowie psychiczne – jak uważają lekarze, psycholodzy i pedagodzy.
  • Budują odporność malucha.
  • Kształtują intelekt, dostarczają nowych wrażeń.
  • Zapobiegają zaburzeniom nerwowym u dzieci
  • Zabawom ruchowym towarzyszy zabarwienie uczuciowe i emocjonalne.
  • Wpływają na rozwój charakteru dzieci /samodzielność, śmiałość, dokładność, pomysłowość, zdyscyplinowanie/.

Czy warto zatem zadbać o to, by proponować dzieciom ciekawe formy zabaw ruchowych? Warto!

Źródło: www.flickr.com/photos/carbonnyc

Słowo do rodziców dzieci unikających ruchu fizycznego.

Są maluchy, które słabiej jeżdżą na rowerku, słabiej pływają od rówieśników, napotykając na trudności unikają zabaw ruchowych i aktywności fizycznej. Niestety nie tędy droga, brak ćwiczeń powoduje, że dana umiejętność nie jest rozwijana a problem jeszcze się pogłębia. To z kolei powoduje odrzucenie dziecka przez rówieśników, wyśmiewanie się i w konsekwencji kompletne wycofanie dziecka.  Takim maluchom należy tym bardziej proponować zabawy ruchowe, szukać okazji, by maluch mógł w nich brać udział i koniecznie uczestniczyć w nich z dzieckiem. Zabawy muszą oczywiście sprawiać dziecku radość, absolutnie nie można do nich zmuszać. Dobrym pomysłem jest znalezienie wśród rówieśników malucha o podobnych możliwościach ruchowych i organizować wspólne zabawy i ćwiczenia, podczas których należy chwalić za najmniejsze sukcesy i gratulować kolejnych podjętych prób.
Warto także, abyśmy jako rodzice byli świadomi, ile i w jaki sposób możemy zrobić dla naszych smyków już w wieku niemowlęcym, aby ułatwić im prawidłowy rozwój fizyczny i motoryczny – szczegóły w artykule o rozwoju zmysłu równowagi.

7 propozycji zabaw ruchowych

Wiemy już, że warto proponować smykom zabawy ruchowe. Poznamy także co proponować, by zainteresować zabawą malucha. Zabawy opisane poniżej nie są powszechnie wykorzystywanymi zabawami, tym bardziej warto po nie sięgnąć, bo jak wiadomo ciekawa NOWOŚĆ dla dziecka to zadowolony, chętnie uczestniczący w zabawie maluch, a to wpływa na  nasz rodzicielski sukces. My rodzice jesteśmy cwani i sprytni – pod płaszczem zabawy załatwiamy własne interesy, oczywiście wszystko w imię dobra i prawidłowego rozwoju naszego malucha :)

Na rozgrzewkę…

1. Wyścigi konne

Liczba uczestników – dowolna, zabawa dedykowana przedszkolakom i starszakom.
Potrzebne materiały – brak.
Zabawa uczy aktywnego słuchania i szybkiego reagowania, pozwala na wyładowanie emocji.

Jedna z osób jest narratorem. Będzie ona relacjonowała na żywo wyścigi konne z jednoczesnym pokazywaniem tego, co widzi i o czym opowiada. Zadaniem dzieci, które siedzą dookoła lub stoją  jest reagować w określony sposób na to co słyszą.

Przykładowa relacja: „Konie ustawiają się już na linii startu, w boksach startowych, są troszkę nerwowe /prychanie/ ale dżokeje klepią je po szyjach. Uwagaaaa… ruszyły! Start! Już są w galopie, pędzą jak wicher (uderzanie rękoma o uda w takt biegu koni). Już pędzą przez most (uderzanie dłońmi w klatkę piersiową), przeskakują przez rów z wodą (obie dłonie równocześnie uderzają o uda), dotarły do bagna (klaskanie dłońmi o nadęte  policzki). A na widowni przejęte Panie machają chusteczkami i piszczą radośnie /niski pisk/, a za paniami – Panowie śledzą, który koń wychodzi na prowadzenie /dzieci przykładają lornetkę z rąk do oczu i wodzą głową z lewa na prawo, basem wydając odgłos: UUUUUU/. Konie pędzą dalej,  a teraz czeka na nie przeszkoda, skok przez płotek (jeden raz obie dłonie jednocześnie o uda). Uwaga, zbliża się ostry zakręt w prawo (wychylenie) i w lewo, kilka koni niestety się przewróciło, ale pozostałe dalej pędzą, Uwaga, dwie przeszkody /2 uderzenia o uda/ i zaraz za nimi trzy przeszkody /3 uderzenia/! już są na betonie (stukanie stopami o podłogę), zbliżają się do trybuny sędziowskiej (okrzyk hurra! Z rękami uniesionymi). Teraz zwalniają bieg, zatrzymują się i pomału zmęczone człapią do stajni. Wszyscy widzowie z radością żegnają się przez podanie dłoni. Do zobaczenia na następnych wyścigach! (machanie).”

Tekst jest żywą relacją, więc za każdym razem może brzmieć inaczej :) Uderzania dłońmi o uda można zamienić np. w podskoki i bieg w miejscu.

U nas zabawa super sprawdza się nawet podczas jazdy samochodem /spokojnie, narratorem nie jest kierowca :)/

 2. Szymon mówi

 

Liczba uczestników – dowolna, zabawa dedykowana już najmłodszym dzieciom reagującym na polecenia.
Potrzebne materiały – brak.
Zabawa uczy uważnego słuchania i obserwowania, a w konsekwencji szybkiego wykonywania poleceń.

Grupa wybiera prowadzącego, zwanego „Szymonem”, którego wszyscy będą naśladować. Przed każdą pokazywaną czynnością narrator rozpoczyna zdanie od słów „Szymon mówi wam” – np. „załóżcie nogę na nogę”. Skoro Szymon demokratycznie wybrany mówi, to pozostali nie dyskutują, tylko robią.  Jeśli ktoś się pomyli – wypada z gry. Zabawa odbywa się coraz szybciej. Szymon może wymyślać coraz to ciekawsze i bardziej angażujące zadania: zrobić pięć przysiadów, skakać na jednej nodze, etc.

3. Wielki węzeł

 

Liczba uczestników – dowolna, zabawa dedykowana przedszkolakom i starszakom.
Potrzebne materiały – długi sznur lub lina zawiązana na kształt koła.
Zabawa uczy obmyślania strategii i planowania działań w zespole, czyli współpracy grupowej. Pozwala także na wyładowanie emocji.

Uczestnicy ustawiają się w kole i chwytają obiema rękoma za zawiązany na kształt koła sznur. Następnie – nie wypuszczając sznura z rąk robią twórczy misz-masz: mieszają się, przechodzą pod i nad sznurem, przekładają nogę, zamieniają się miejscami. W skutek tej wesołej i pełnej śmiechu przeplatanki powstanie węzeł. Wielki i skomplikowany, który następnie należy rozwiązać, oczywiście nadal trzymając sznur w dłoniach. To właśnie moment na dzielenie się pomysłami, wymyślanie rozwiązań, planowanie zadań, czas na dobre rady i ich testowanie. Bez ścisłej współpracy nie uda się zadania rozwiązać, a brak rywalizacji sprzyja temu, by wsłuchać się w pomysły innych.

Żródło: www.flickr.com/photos/ironpoison_photos_69

4. Sygnalizator świetlny

 

Liczba uczestników – dowolna, zabawa dedykowana maluchom /ale chodzącym 😉 i rozpoznającym kolory.
Potrzebne materiały – kółka wycięte z bloku technicznego, przyklejone do kijków, słomek, etc. i pomalowane na zielony, czerwony, pomarańczowy i czarny kolor.
Zabawa uczy podstawowych zasad ruchu drogowego, jednocześnie koncentracji. Pozwala też dziecku wyszaleć się będąc samochodzikiem w ruchu, a w przypadku większej ilości uczestników wpływa na rozwój relacji społecznych.

Wykonane wcześniej sygnalizatory świetlne trzyma w ręku prowadzący zabawę, zmieniając je co chwila na inne „światło”. Czarne kółko dostaje dziecko i jeździ dotąd, dokąd trzymamy w górze zielone światło, gdy zmienimy je na pomarańczowe każemy odpowiednio zwolnić bądź przygotować się do jazdy. Na czerwonym dziecko bezwzględnie musi pozostać w bezruchu. Jeśli w zabawie udział weźmie dodatkowy dorosły może pełnić rolę policjanta i dodatkowo przemycać zasady zachowania się na drodze.

5. Uważaj i złap

 

Liczba uczestników – dowolna, zabawa dedykowana przedszkolakom, starszakom.
Potrzebne materiały – piłeczka ping-pongowa, ewentualnie krzesło.
Zabawa poprawia  sprawność ruchową oraz uczy koncentracji i dyscypliny.

Prowadzący, stojąc na podwyższeniu np. na krześle wypowiada imię dziecka, a następnie upuszcza piłeczkę ping-pongową. Zadaniem malucha, którego imię wypowiedział prowadzący jest jak najszybsze chwycenie piłki, aby jak najmniej razy odbiła się od podłogi. Jeśli maluch wybiegnie z szeregu, zanim prowadzący wypowie imię – zostanie zdyskwalifikowany. Wygrywa ten, komu udało się złapać piłkę najszybciej /miernikiem są tu odbicia od podłogi. Trzeba więc być skoncentrowanym, by po pierwsze usłyszeć swoje imię, a po drugie – złapać piłkę tak szybko jak się da.

Żródło: www.flickr.com/photos/seandreilinger

6. Tor zręcznościowych przeszkód

 

Liczba uczestników – dowolna, zabawa dedykowana przedszkolakom, starszakom.
Potrzebne materiały – np. kartka papieru, ugotowane na twardo jajko lub plasterek cytryny i inne, wg pomysłów.
Zabawa wspomaga  koordynację ruchową oraz uczy koncentracji.

Zabawa polega na jak najszybszym wykonaniu kilku czynności. Można w nią grać w domu oraz na zewnątrz.  Każdy ma przed sobą kilka takich samych przedmiotów. Mogą leżeć na stole lub być porozkładane wzdłuż linii prostej np. na ustawionych w rzędzie talerzykach jednorazowych. Mogą to być kartka papieru, którą należy równo zgiąć na pięć części, ugotowane jajko lub plasterek cytryny, karteczka z zadaniem do wykonania – pięć przysiadów lub dziesięc pajacyków, itd. Na sygnał prowadzącego dzieci składają równo kartkę na pięć części, obierają jajko ze skorupki, robią pięć przysiadów, etc. Wygrywa ten, kto wszystkie czynności wykonał prawidłowo i stanie na baczność. Można liczyć czas każdemu uczestnikowi, który później może próbować pobijać własne rekordy.

7. Chowanie-odkrywanie

 

Liczba uczestników – dowolna, zabawa idealna dla rodzin.
Potrzebne materiały – kilka przedmiotów, które nie pasują do otoczenia, w którym zabawa się toczy np. miś, książka, autko, paczka żelków – zabawa organizowana w lesie lub parku.
Zabawa rozwija zdolność orientacji w terenie np. w lesie przy pomocy akustycznych sygnałów oraz rozwija spostrzegawczość u dzieci.

Na wyznaczonym terenie najlepiej w lesie lub parku, ukrywamy kilka przedmiotów, które do niego nie pasują np. misia, książkę, autko, paczkę żelków – zakład, że radość z jej odnalezienia będzie największa? Aby utrudnić zadanie można ukryć przedmioty, które kolorystycznie zgrają się z otoczeniem ale to wówczas, kiedy w zabawie udział biorą starsze dzieci. Jedna osoba np. tata, otrzymuje rolę  „zbieracza”. Pozostali szukają ukrytych przedmiotów, a po znalezieniu któregoś wydają umówiony uprzednio dźwięk np.  udają kukułkę lub inne leśne zwierzątko. Na umówiony dźwięk do miejsca, z którego on pochodzi zbliża się zbieracz, bo tylko on może dotknąć znalezisko i wziąć je do ręki. Szczęśliwy znalazca czeka przy swoim skarbie dopóty, dopóki zbieracz się nie zjawi. Zbierające dzieci można połączyć w jeden zespół, można też szukać skarbów osobno. Wszystko zależy od nas i naszej pomysłowości.

DSC_4265
Źródło: archiwum prywatne M.Mazanek

 

Reasumując…

Jeśli duża potrzeba ruchu, jaką charakteryzuje się każdy przedszkolak nie zostanie zaspokojona, możemy być pewni, że nasze dziecko będzie szukało ujścia energii, która go wypełnia  „po kokardki” /jak zwykli mawiać fani Poli – Edyta Olszówka – z serialu „Przepis na życie”/ – w domu. Będzie się wspinać, skakać, biegać, przy okazji potrącać, przewracać i wylewać. Czy nie lepiej dla nas, aby zmęczyć naszego smyka proponując mu ciekawe i sprawdzone zabawy ruchowe? Najlepiej na świeżym powietrzu, by go równocześnie dotlenić? Oczywiście, że lepiej. Maluch zmęczony ale szczęśliwy, bo rodzice mają fajne pomysły. Rodzic zadowolony, bo lista korzyści płynących z zabaw ruchowych – długaśna. Skoro korzyści te mogą być udziałem naszego smyka – dlaczego nie organizować ciekawych zabaw ruchowych?

Oczywiście poszerzamy naszą bazę propozycji zabaw. Niech rośnie i żyje. Chcemy do niej wracać. I wyciągać zabawy jak króliki z kapelusza w każdej sytuacji, kiedy tego potrzebujemy.

Czekamy także na Twoje, drogi czytelniku, propozycje zabaw, dopisuj je w komentarzach. Może pamiętasz coś ze swojego dzieciństwa? Podchody, akrobacje trzepakowe, czy gra w „palanta”, czekoladę – to były zabawy…

 

Na koniec niech przemówi lekarz, Wojciech Oczko:

Ruch jest w stanie zastąpić prawie każdy lek, ale wszystkie leki razem wzięte nie zastąpią ruchu.

A czy wiecie, że powyższe zdanie było wypowiedziane w XVI wieku? A podkreślone przez Tissota w XIX wieku? I teraz, w XXI wciąż jest aktualne, jak dowodzą badania…


Artykuł powstał w oparciu o

  1. propozycje zabaw znalezione w internecie: czas.dzieci.plzabawnik.orgzabawy-dla-dzieci.wielkie-oko.pl,
  2. materiały via internet: babyonline.pl/edukacja.edux.plwww.akademiafalubaz.plwww.przedszkolak.plwww.profesor.pl
  3. doświadczenia własne

Komentarz

  1. mama Oliwki powiedział(a):

    ja ze swojego dzieciństwa pamiętam zabawę „w szukanego”:) Na początek wybierało się bazę, później szukający przy tej bazie z zamkniętymi oczami liczył do 10-ciu, a w tym czasie reszta dzieci musiała się ukryć. Najlepiej nie za daleko od bazy ale tak, by nie zostać znalezionymi. Do bazy szukający zaklepywał po kolei znalezionych – musiał dotknąć ręką bazy i zawołać np. „raz, dwa, trzy Maciek!” – wtedy Maciek wychodził z ukrycia. Jeśli jednak Maciek był szybszy od szukającego, bo ten oddalił się zbyt od bazy – dobiegał do niej i zaklepywalł sam siebie. I wtedy chyba szukający przegrywał i musiał liczyć od nowa…. Chyba, że coś wymyślam, nie do końca pamiętam kto był wygrany, czy przegrany ale pamiętam, że gra budziła dużo emocji i była mocno ruchowa :)

    Sierpień 1, 2014
    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *