Komunikacja międzypokoleniowa – czyli jak dla dobra maluchów pokonywać konflikty na linii rodzice – dziadkowie


„Pomóżmy dzieciom, by każdy z nich stał się tym,
kim stać się może”

Janusz Korczak

Treści jakie znajdziecie w niniejszym artykule są pewnego rodzaju dopełnieniem tematyki o roli dziadków w wychowaniu dzieci i młodzieży, o której szerzej pisaliśmy w Sztafecie Pokoleń.

Tutaj zatrzymamy się nad typowymi problemami i kłopotami, jakie pojawiają się w relacjach rodzice – dziadkowie w momencie, kiedy na świat przychodzi mały człowiek. Zastanowimy się nad genezą owych problemów, poszukamy sposobów jak je rozwiązywać.

Rodzice i dziadkowie, najważniejsi ludzie w życiu dziecka, to od nich zależy w którym kierunku zmierzać będzie wychowanie malucha, to oni są odpowiedzialni za kształtowanie jego systemu wartości, postaw czy zasad. To ich zadaniem jest rozbudzić w dziecku ciekawość świata i ten świat mu pokazać. Aby role, jakie mają do odegrania te dwa pokolenia, wzajemnie się zazębiały i uzupełniały, muszą pomiędzy nimi panować dobre relacje, oparte na empatii i komunikacji pełnej szacunku, zrozumienia i akceptacji.

Jednakże nie zawsze to wszystko jest takie proste…

Gdyby zaufać reklamom czy pięknie wyreżyserowanym filmom familijnym, to pojawienie się nowego członka rodziny winno być istną sielanką – piękna i uśmiechnięta mama z maluchem na rękach, siedząca w wygodnym fotelu, obok dumny tato, a tuż za nimi szczęśliwi, wspierający dziadkowie.

I z całego serca wszystkim młodym rodzicom życzę, aby tak to właśnie wyglądało, jednakże życie pokazuje, że nie zawsze jest aż tak cukierkowo. Wielka radość, duma – oczywiście, że TAK, ale jest i druga strona medalu. Zmęczenie, niewyspanie, czasami konieczność poradzenia sobie z typowymi problemami, np. laktacją czy szalejącymi hormonami skutkującymi zmiennością nastrojów. Pod względem zarówno fizycznym, ale szczególnie psychicznym, nie jest to dla kobiety najłatwiejszy okres w jej życiu. A sami wiecie, kiedy kobiecie jest ciężko czy źle, to rozchodzi się to po całej rodzinie niczym tsunami. Kiedy na to wszystko dodatkowo zaczynają się nakładać sytuacje trudne, konflikty z rodzicami, teściami, które o dziwo do tej pory nie miały miejsca, okres ten może stać się nie lada wyzwaniem.

 Skąd nagle te nieporozumienia ?  

Jak psychologia rozwojowa donosi, rodzenie i wychowanie własnych dzieci, szczególnie kiedy były planowane i wyczekiwane, przychodzi w sposób dość naturalny i koniec końców rodzice opanowują wszystkie zadania wynikające z posiadania malucha, w pełni „oswajają” nową sytuację.

Nieco trudniejsze zadanie stoi przed tymi, którzy do tej pory także byli rodzicami, a teraz chcąc czy nie chcąc, stali się dziadkami. Zazwyczaj najtrudniej jest im zaakceptować i pogodzić się z tym, że ich syn czy córka stworzyli już swój zupełnie odrębny świat, nową rodzinę, w której sami podejmują życiowe decyzje, gdzie to ich zdanie jest najważniejsze, etc. Często zdarza się, że dziadkowie potrzebuje więcej czasu, aby ten fakt w pełni zaakceptować i odnaleźć się w tej nowej, rodzinnej konstelacji. Nie wszystkim przychodzi to łatwo, a szczególnie twardy orzech do zgryzienia mają babcie, które całe życie były bardzo zaradne, przedsiębiorcze i dla których nigdy nic nie stanowiło większego kłopotu, które każdą sytuację potrafiły rozwiązać i to w błyskawicznym tempie. Teraz kiedy obserwują poczynania młodych rodziców, którzy wszystkiego dopiero się uczą, którzy nie mają jeszcze takiej wprawy jak one, to aż samo ciśnie się im na ustaNie chcę się wtrącać ale…..”, „Za moich czasów to to robiło się tak, czy tak….”, „ Ja wychowałam Was na mleku w proszku i wyrośliście na ludzi”, etc, etc, etc:)

No i dochodzimy do sedna problemu – czyli skąd te nieporozumienia – jedną z głównych ich przyczyn jest rewolucja, jaka dokonała się jeśli chodzi o sposoby pielęgnacji, żywienia czy wychowywania dzieci i młodzieży. Starsze pokolenie uczono czegoś zupełnie innego, czegoś, co także się sprawdzało i to czasami zupełnie dobrze – no i jak teraz mają zaakceptować, że tamte sposoby, czy tamta wiedza odeszły już do lamusa? Jak zaakceptować fakt, że to syn czy córka mają rację, kiedy kompletnie brak im doświadczenia w tym temacie. Nielogiczne – nieprawdaż? :)

A jak na to nałożymy życiowy bagaż doświadczeń dziadków, zdecydowanie odmienny od naszego, oraz mniejszą w stosunku do wnuków odpowiedzialność za wychowanie, to powoli zaczyna się rysować ten chochlik, co to nam nieźle w rodzinie zamieszać potrafi.

Najczęstsze obszary konfliktowe – jak im zaradzić?

Pomoc zbyt intensywna

Ma miejsce wtedy, kiedy dziadkowie wkraczają w kwestie opieki, wychowania wnuków, nie czekając na zaproszenie rodziców dziecka czy ich przyzwolenie na tak szeroką ekspansję.

Ambicją wielu młodych rodziców jest poradzić sobie samemu z wyzwaniem, jakim jest pojawienie się w domu małego człowieka. Okres po powrocie matki i dziecka ze szpitala do domu jest okresem dość intymnym, rządzącym się swoimi prawami. Młodzi chcą się uczyć siebie nawzajem w tej nowej rzeczywistości i dziadkowie powinni postarać się zrozumieć i uszanować decyzje swoich dzieci dotyczące chociażby tego, że w tym okresie nie chcą zbyt częstych wizyt, pomocy czy wyręczania z jakichś obowiązków, etc. Jednakże jest to sprawa bardzo indywidualna, są też młodzi rodzice, którzy wręcz oczekują tej pomocy i czuli by się urażeni, gdyby jej nie otrzymywali, oczywiście w miarę możliwości dziadków. Ja osobiście coraz częściej spotykam się z podejściem „to jest nasz czas, najbardziej wyjątkowy, to czas na budowanie pierwszych relacji z dzieckiem, wsłuchiwanie się w jego potrzeby, wprowadzania go w świat, ustalania jego rytmu dnia, czy w końcu czas na bliskość z partnerem”. Nasz świat, nasze zasady – ważne jest jednak, abyśmy naszych najbliższych nieco wcześniej na nie przygotowali.

W całym tym nowym rodzinnym układzie najważniejsza jest jasna i klarowna komunikacja. Brak tego typu komunikacji może doprowadzić do sytuacji, kiedy to – przejęta swoją nową rolą babcia – bawi dzieciątko praktycznie od rana do wieczora, z przerwami na karmienie, a młodzi rodzice nie wiedzą jak jej powiedzieć, że to jest ich dziecko i fajnie by było, gdyby im je na chwilę oddała. Młodzi boją się, że kiedy to powiedzą, babcia obrazi się i już nie będzie tak chętnie przychodzić, a oni przecież tego nie chcą.

Drodzy rodzice – proponuję, aby już w okresie ciąży, kiedy to czas jest zdecydowanie spokojniejszy, porozmawiać z dziadkami na temat tego, jak widzicie ich pomoc po narodzinach dziecka, czego byście od nich oczekiwali, a czego wolelibyście uniknąć i z jakiego powodu. Rozmawiając z dziadkami powiedzcie, dlaczego pewne rzeczy czy rozwiązania są dla Was tak ważne, co w ten sposób chcecie osiągnąć, użyjcie mocnych, racjonalnych argumentów, takich, które trafiają i mają dużą siłę przebicia.

Jednocześnie nie zapomnijcie zapytać, jak dziadkowie widzą swoją rolę w opiece nad maluchem. Jak chcieliby, aby to wszystko wyglądało.

I teraz rzecz najtrudniejsza jaką macie do przebrnięcia: znając oczekiwania obu stron, wypracować rozwiązanie, które zostanie w pełni zrozumiane i zaakceptowane. Nie zapominajcie jednak, że to Wasze życie i Wasze dziecko i to Wam przede wszystkim dany układ musi odpowiadać.

Drodzy dziadkowie jeśli Wasz syn czy córka zdecydują, że pierwszy okres po powrocie do domu, chcą spędzić sami – spróbujcie zrozumieć, zaakceptujcie i spokojnie przeczekajcie – to nie potrwa zbyt długo :) Dajcie jednak młodym możliwość ustalania zasad, dajcie im czas na to, aby mogli nacieszyć się swoim dzieciątkiem, aby mogli się sprawdzić w swoich pierwszych rodzicielskich zadaniach, aby mogli  uczyć się na własnych błędach. Nie da się ukryć, że Wy ten etap macie już za sobą i teraz w sztafecie pokoleń pałeczkę przejmują Wasze dzieci. Jednakże mimo wszystko nie zostawiajcie młodych rodziców samych z tym całym szaleństwem. Zapewnijcie ich, że jesteście blisko, że jesteście dla nich i że czekacie na ich sygnał, na ich „rozporządzenia”, i że jeśli tylko będą chcieli, abyście przyjechali, to dołożycie wszelkich starań, aby jak najszybciej się zjawić. Jeśli mieszkacie razem ze swoimi dziećmi – obserwujcie uważnie całą sytuację, bądźcie w pogotowiu, zapytajcie jakiego rodzaju pomocy by od Was oczekiwali, ale nie przejmujcie na siebie zadań zarezerwowanych dla nich.

Myśląc o pomocy ze strony babci w tym trudnym okresie i tym co zazwyczaj cieszy młodych rodziców, na myśl od razu przychodzi mi ciepły domowy obiadek czy świeży kompocik. Ale tutaj drogie babcie także uwaga – jest wiele potraw, które są niewskazane dla mamy karmiącej, bo np. powodują wzdęcia u dziecka, alergizują czy są zbyt ciężkostrawne. Tak więc jeśli chciałybyście pomóc w ten sposób, porozmawiajcie z młodą mamą i zapytajcie co może jeść, a na co jest kategoryczny zakaz, na co miałaby ochotę, etc. Pokażcie, że zależy Wam na zdobyciu wiedzy w tym zakresie, co więcej, że zależy Wam, aby zdobyć ją u źródła. Zapewniam, że córce czy synowej będzie bardzo miło i na pewno doceni Waszą troskę.

Brak zainteresowania wnukami

To drugi biegun problemu opisanego powyżej. Tutaj dziadkowie nie wykazują zbyt dużego zainteresowania wnukami czy wyzwaniami, z jakimi właśnie mierzą się ich dzieci. Powody takiego podejścia do sprawy mogą być bardzo różne, począwszy od blokady psychicznej i nieumiejętności zaakceptowania faktu, że stali się dziadkami, poprzez zbyt dużą odległość jaka dzieli ich od miejsca zamieszkania dzieci, po wcześniejsze już konflikty rodzinne.

8044671812_776f8bc553_z
fot. flickr.com/photos/tormodspictures

Czasami brak zainteresowania wnukami może mieć tylko pozorny charakter i wynikać z muru, jaki czasami całkiem nieświadomie budują rodzice dziecka. Cegiełkami takiego muru mogą być: ciągłe upominanie dziadków i pokazywanie im, że coś robią nie tak, okazywanie naszego niezadowolenia, kiedy zjawią się niezapowiedzianie czy w końcu napięta sytuacja pomiędzy młodymi małżonkami, w której dziadkowie nie umieją się odnaleźć. Tego typu sytuacje powodują, że jedni dziadkowie wycofują się, aby przypadkiem nie przeszkadzać, inni z kolei „strzelają focha” przyjmują założenie, że skoro jesteście tacy mądrzy to pokażcie jak sami będziecie sobie radzić, etc.

Drodzy rodzice – rozmawiajcie, rozmawiajcie i jeszcze raz rozmawiajcie z Waszymi rodzicami. Oni z reguły, jeśli poznają powody Waszych decyzji czy zachowania, są w stanie naprawdę dużo zrozumieć. Za wszelką cenę nie dopuśćcie do tego, aby napięta sytuacja pomiędzy Wami a Waszymi rodzicami przedłużała się, gdyż zdarza się tak, że przez upór, chore ambicje czy głupotę powstają mury tak mocne, że nie ma sposobu na to, aby je rozbić. A doskonale wiecie, że dzieciństwo bez babci czy dziadka traci nieco swojego uroku.

Drodzy dziadkowie – wczujcie się w skórę młodych rodziców i postarajcie się zrozumieć, że niekiedy coś odburkną, czy zachowają się nietaktownie w stosunku do Was, tylko dlatego, że są przemęczeni, niewyspani i bardzo zatroskani o swojego smyka. A kiedy Was coś naprawdę mocno zaboli i czujecie, że cierń może pozostać w serduchu na dłużej, nie milczcie, nie sprawiajcie wrażenia jakby nic się nie stało. Powiedźcie głośno, że boli i że jest Wam źle, zasygnalizujcie, że nawet w tym trudnym czasie młodzi powinni liczyć się z Waszymi uczuciami, emocjami. Porozmawiajcie ze swoimi dziećmi, wyjaśnijcie sobie wszystko dokładnie, oczyśćcie atmosferę, wzbijcie się ponad problem, ponad urazy i gniew. Zróbcie to dla swojego dobra, dobra Waszych dzieci, ale przede wszystkim dla tego małego człowieka, który jeszcze nie wiele z tego wszystkiego rozumie, dla którego ten świat jest jeszcze wielką zagadką, ale który już czuje, że dobrze mieć przy sobie nie tylko kochających rodziców, ale i dziadków.

Próby przeciągania dziecka na swoją stronę

To problem bardzo poważny. Występuje on przykładowo wtedy, kiedy dziadkowie podważają wiedzę, umiejętności rodziców w oczach dziecka. Kiedy starają się za wszelką cenę pokazać maluchowi, że to oni mają rację, że to ich sposób postępowania jest tym właściwym i to oni są Ci fajni, którzy kochają je bardziej. Przy tego typu problemach najbardziej niekorzystną sytuację mają młodzi rodzice, którzy dodatkowo są w jakiś sposób uzależnieni od dziadków, czy to mieszkaniowo, ekonomicznie czy też ich rodzice pełnią funkcję niani i zajmują się dzieckiem przez większą część dnia.

366208359_6f1960a725_z
fot. flickr.com/photos/marysia

Drodzy rodzice – W tego typu przypadkach bardzo ważna jest Wasza jednomyślność i pokazanie dziadkom, że każde z Was stoi murem za drugim, że macie takie same poglądy, czy zdania na określone tematy związane z wychowaniem swojego dziecka, że stanowicie wychowawczy tandem podążający w jednym kierunku.

Rozwiązywanie tak poważnych problemów oczywiście rozpocznijcie od rzeczowej, aczkolwiek bardzo stanowczej, pokazującej Wasz punkt widzenia, rozmowy. Pamiętajcie, że to Wy jesteście rodzicami dziecka, o względy którego toczy się walka, że to Wy ustalacie reguły gry i to na Was ciąży obowiązek zapewnienia mu najlepszych warunków do rozwoju, w tym przypadku szczególnie poczucia bezpieczeństwa, stabilności i miłości.

Jeżeli jednak, wszelkie próby wyjaśnienia sytuacji nie będą przynosić rezultatów, to trzeba będzie dla dobra dziecka podjąć bardziej radykalne kroki. Nie możecie dopuścić do sytuacji, kiedy to dziecko zacznie się zastanawiać, czyje metody wychowawcze, nakazy i zakazy powinno respektować, kto jest jego autorytetem i kogo powinno słuchać. Tego typu dylematy są zbyt poważne, aby miało je w swojej głowie rozstrzygać małe dziecko. Ono musi mieć jasny komunikat, kto jest jego rodzicem i kto póki co za niego jest odpowiedzialny, kto decyduje w najważniejszych kwestiach. Dzieciństwo to czas, w którym rozpoczynacie budować Wasz rodzicielski autorytet. Przyłóżcie się do zadania, bo to właśnie dzięki sile autorytetu będziecie mogli zaradzić wielu późniejszym, trudnym sytuacjom – chociażby tym, które pojawią się kiedy Wasz smyk zacznie dorastać.

Drodzy dziadkowie – jaką można dać radę na tego typu zachowania? Jedyne co można, to Was prosić o przekazanie sztafety wychowawczej młodszemu pokoleniu. Wy już mieliście swoją szansę aby się wykazać, nie odbierajcie teraz tego młodym. Poza tym przypomnijcie sobie Wasze rodzicielskie początki, jak wówczas byście się czuli gdyby ktoś, np. Wasi rodzice, postępowali w taki sposób jak Wy teraz? I jeszcze jedno – pamiętajcie, że dzieciaki szybko rosną i szybko się uczą. Za chwilę będą już na tyle mądre, aby zaobserwować, że robicie coś wbrew ich ukochanym rodzicom, że mama czy tato są smutni z tego powodu – i wówczas to Wasze przeciąganie na swoją stronę, może się obrócić przeciwko Wam i mieć bardzo poważne konsekwencje. Dorastający wnuk czy wnuczka stwierdzą, że babcia czy dziadek nie postępują fair play i oddalą się od Was.

Nasze małe tajemnice

To już nieco mniejszy problem, jednakże często powiązany z sytuacja opisaną powyżej, czyli z chęcią przeciągnięcia dziecka na swoją stronę. Małe tajemnice powstają wówczas, kiedy dziadkowie naginają zasady i reguły ustalone przez rodziców. Zazwyczaj robią to, jak Oni twierdzą, w dobrej wierze, aby uprzyjemnić wnukowi czy wnuczce dzieciństwo. „Przecież nic się nie stanie, a mama o niczym nie musi się dowiedzieć” – jasne, że nie musi, ale powinna! Tego typu postępowanie niszczy niejako podwaliny systemu wartości, jaki młodemu człowiekowi wpajają jego rodzice. Przecież małe tajemnice to nic innego jak oszustwo – a czy tak wolno? W małej głowie pojawia się zamęt – dlaczego coś jest zakazane, skoro nic złego się nie dzieje, nie ma żadnych negatywnych konsekwencji, kiedy babcia na to pozwala?  Może i teraz nie ma, ale czy na pewno nie pojawią się w przyszłości? To my dorośli musimy myśleć przez pryzmat konsekwencji oddalonych w czasie, gdyż maluch jeszcze tego nie potrafi. Musimy dołożyć wszelkich starań, aby dziecko nie traciło orientacji w tym co jest dobre a co złe, co wolno a czego nie. Bardzo ważne jest, aby zarówno rodzice jak i dziadkowie budowali wspólny front, oparty na jednolitym systemie reguł i zasad.

Drodzy rodzice –  pamiętajcie, że to Wy ponosicie odpowiedzialność za budowanie systemu wartości Waszego dziecka i za to, co z Waszego smyka wyrośnie. Niech prawdomówność i poczucie, że mamie czy tacie można powiedzieć o wszystkim, nawet jeśli zrobiło się coś złego, będą jedną z zasad w Waszym domu. Niech Wasz maluch wie, że zawsze będziecie po jego stronie. Wówczas małe tajemnice nie będą miały szansy bytu, gdyż dziecko o wszystkim Wam powie, a dziadkowie widząc prawdomówność wnuka, w obawie przed konfliktem z Wami, nie będą ryzykować łamania zasad i wprowadzania tajemnic.

Drodzy dziadkowie – dołóżcie wszelkich starań, aby dowiedzieć się od Waszych dzieci, jak chcą wychowywać swoje pociechy, jakie normy, zasady im wpajać. Wspierajcie ich w tym, budujcie z nimi wspólny front. W rodzinach, w których dorośli mówią niejako „jednym głosem”, maluchy zdecydowanie lepiej się rozwijają i wyrastają na wspaniałych, dobrych ludzi.

Prezenty

Czy słyszeliście kiedyś stwierdzenie, że rodzice są od wychowywania a dziadkowie od rozpieszczania? I co Wy na to? Ja osobiście uważam, że zarówno rozpieszczanie jak i wychowanie leży po obu stronach i w obu tych zakresach rodzice i dziadkowie powinni się uzupełniać. Nigdy nie powinno dojść do sytuacji, że dzieci wyczekują dziadków ze względu na prezent, jaki otrzymają. Dorośli winni uczyć dzieci, że ważne są osoby, które ich otaczają ich miłość i chęć wspólnej zabawy, a nie przedmioty, których wartość szybko się dewaluuje. Niekiedy świadome przyjście dziadków z „pustymi rękoma” jest dużo lepszą lekcją aniżeli kolejny upominek.

Drodzy rodzice – nie chciałabym usprawiedliwiać w tym zakresie dziadków, bo doskonale wiem jak trudno upchnąć kolejną zabawkę, dość pokaźnych gabarytów w mieszkaniu :) Ale kiedy pomyślę sobie, że w czasach kiedy my byliśmy mali, oni musieli o wszystko walczyć i zdobycie klocków lego czy barbie w Pewexie graniczyło z cudem, to trochę się im nie dziwię, że kiedy teraz wchodzą do sklepu dziecięcego, to po paru minutach trzymają w rękach co najmniej 5 zabawek, które ich zdaniem musi mieć wnuczek. No i jak tu teraz z którejś zrezygnować? Wiecie o czym mówię – prawda? Czy sami już kiedyś złapaliście się na takim szaleństwie? No właśnie :)

Drodzy dziadkowie – pamiętajcie, że to Wy macie być ważni dla swoich wnuków, a nie zabawki które przynosicie. A jeśli już decydujecie się na zakup jakiegoś upominku, polecam spytać rodziców co by się maluchowi przydało, z czego by się najbardziej ucieszył. Kupując coś, co polecają Wam rodzice, macie pewność, że traficie w sedno, że i małe i duże dzieci będą zadowolone :) Ja oczywiście jako  źródło inspiracji polecam naszą zakładkę Aktywatory :)

Dieta / przekarmianie / słodycze

Tak jak wspominałam we wcześniejszej części artykułu, w ostatnich kilkunastu latach nastąpiła żywieniowa rewolucja. Niektóre z produktów, które niegdyś były podawane małym dzieciom stały się praktycznie zakazane, chociażby mleko krowie, czekolada czy orzechy. Nastąpił także bardzo duży postęp, jeśli chodzi o wiedzę rodziców na temat zdrowego żywienia maluchów. I właśnie tu pojawiają się kłopoty. Świadomi rodzice dokładają wszelkich starań, aby zapewnić maluchowi zdrową i zbilansowana dietę, pozbawioną produktów silnie alergizujących czy takich, które przyczyniają się do powstawania otyłości, chociażby produktów zawierających syrop glukozowo-fruktozowy.

6881012547_ecba6c23df_z
fot. flickr.com/photos/ap-photographie

Wiedza wielu dziadków na ten temat jest nieco uboższa, gdyż w czasach kiedy oni nas wychowywali, nie było mowy o tym, że tyle rzeczy szkodzi. Inna, zdecydowanie lepsza, była też jakość dostępnych wówczas produktów – mniej wysoko przetworzonych, genetycznie modyfikowanych czy naszpikowanych antybiotykami. Więc czasami problem, z którym boryka się wiele rodziców, czyli przekarmianie wnuków czy dawanie im słodyczy, wynika z niewiedzy i z nieuświadamiania sobie negatywnych konsekwencji swojego postępowania przez dziadków. Jednakże niewiedza dla nikogo nie może być usprawiedliwieniem.

Drodzy rodzice – ustalcie zasady żywienia Waszego dziecka, spiszcie je na kartce w punktach. Usiądźcie z babcią i przegadajcie te punkty, powiedzcie dlaczego ich przestrzeganie jest tak ważne, a jakie konsekwencje może przynieść ich lekceważenie. Spróbujcie nie z pozycji „wszystko wiedzących”, ale z pozycji partnerów współodpowiedzialnych za wychowanie ustalić z dziadkami reguły, które wszyscy w tym zakresie będziecie przestrzegać.

Jeśli to nie działa, Wasze prośby odbijają się od ściany i dziadkowie nadal po kryjomu częstują maluchy słodyczami i to w nie małych ilościach – to może potrzeba terapii szokowej? Poproście dziadków, aby w momencie kiedy pojawią się pierwsze problemy z ząbkami, poszli z Waszym dzieckiem do stomatologa.  Może kiedy zobaczą strach czy łzy w oczach ukochanego wnuczka czy wnuczki, to zdadzą sobie sprawę z tego, do czego prowadzi ich postępowanie.

Drodzy dziadkowie – zaskarbianie sobie miłości dziecka poprzez słodycze to droga donikąd, przynajmniej jeśli chodzi o Waszą rolę w wychowaniu malucha czy wpajaniu mu zasad, zdrowego odżywiania. A może zapytajcie rodziców – co w zamian słodyczy dać smykowi, co bardzo lubi, czym zrobić mu przyjemność nie szkodząc. Zapewniam Was, rodzice z wielką przyjemnością odpowiedzą na te pytania, i docenią Waszą troskę. A jak upieczecie w sobotę ciasto drożdżowe z owocami, to na pewno nie zrobią draki, że ich maluch poczęstował się kawałeczkiem.

Telewizja / papierosy 

Młodzi rodzice, których wiedza na temat szkodliwego wpływu telewizji na dzieci jest duża, nie są w stanie zaakceptować, że ich maluch kiedy jest u dziadków, spędza tyle czasu przed szklanym ekranem. Problemem jest też dobór repertuaru dla małego smyka. Czasami są to po prostu seriale, które mimochodem lecą w domach dziadków.

13303064634_ed4bae3d0a_z
fot. flickr.com/photos/rachaeltowne

Drugi problem to papierosy – nasi rodzice wywodzą się z pokolenia, w którym palenie papierosów było w modzie. Moda minęła a nałóg pozostał do dzisiaj. Najgorzej, kiedy dziadkowie nie potrafią powstrzymać się i palą w obecności dzieci. Przyznam się, że widok babci pchającej wózek i trzymającej w dłoni papierosa (widok mamy tym bardziej) działa na mnie elektryzująco.

Drodzy rodzice – jak zwykle na początek rozmowa i rzetelne argumenty. Ponadto może przygotujcie dla babci awaryjny zestaw bajek, których użyje kiedy nie będzie już innego wyjścia, np. źle się będzie czuła i będzie potrzebowała chwilę odpocząć – weźcie pod uwagę, że takie sytuacje mogą się zdarzyć. Nie fair jest też oskarżanie dziadków o to, że włączają telewizor wnukom, jeśli i sami tak postępujemy, gdy np. chcemy nastawić szybko obiad, zadzwonić w ważnej sprawie, napisać króciutkiego maila, umyć podłogę, etc.

Drodzy dziadkowie uszanujcie prośby rodziców dotyczące zakazu czy ograniczenia oglądania TV przez dzieci, ale spytajcie ich czym można malucha zająć kiedy potrzebna jest chwila odpoczynku – może podpowiedzą Wam jakieś ciekawe rozwiązania, dadzą przepis na zabawy, które im się sprawdzają w takich momentach. Czasami siedzenie i puszczanie baniek mydlanych już wystarczy.

Co do papierosów – tu chyba nie ma alternatywy – chcąc opiekować się wnukami, musicie zarówno dla ich jak i dla swojego zdrowia ograniczyć palenie, a już rewelacyjnie jeśli mały smyk stanie się pretekstem, aby zerwać z nałogiem. Trzymam kciuki :)

Przegrzewanie 

Problem stary jak  świat, który zazwyczaj dużej szkody dziecku nie wyrządzi, ale na jego zdrowiu potrafi się odbić. I znowu mamy pewne różnice pokoleniowe w tym względzie. Naszych rodziców uczono, że dziecko powinno być nieco cieplej ubrane od dorosłego, a na głowie mieć czapeczkę przysłaniającą uszka. My z kolei wiemy, że przegrzewanie maluchów może przynieść więcej szkody niż pożytku, że ubieranie czapeczki w domu nie jest konieczne, etc.

Drodzy rodzice – że rozmowa, że racjonalne argumenty oparte na doniesieniach naukowych – to już wiecie. Z praktycznych wskazówek – przygotujcie babci, która opiekuje się Waszym skarbem komplet ubranek (a najlepiej dwa, ten drugi awaryjny), w które chcecie, aby maluch był ubrany.

Drodzy dziadkowie – nie denerwujcie się na syna czy córkę, którzy proszą aby malucha nie opatulać kocykiem, czy nie ubierać czapeczki. Pozwólcie im podejmować decyzje związane z termiką ich dziecka, wierzcie mi wiedzą co robią.

Podsumowanie…

Jak pokazuje niniejszy artykuł i jak sami dobrze wiemy, relacje z rodzicami, a w szczególności z teściami, to Wyższa Szkoła Dyplomacji. Uważam jednak, że zarówno dla nas samych jak i dla naszych dzieci warto zaliczyć wszystkie fakultety i zdobyć jej dyplom. Jako rodzice winniśmy dołożyć wszelkich starań, aby dziadkowie jak najczęściej byli blisko i wspierali nas w wychowywaniu dzieci, bo to dla tych najmniejszych jeden z lepszych prezentów jaki możemy im ofiarować.

Artykuły: Sztafeta Pokoleń i Komunikacja międzypokoleniowa dedykuję mojemu Śp. tacie. Dziadkowi, który zawsze był blisko swoich ukochanych wnuków, małych urwisów, którzy stali się dla Niego celem i sensem życia. Tatusiu – dziękuję!!!

 

Artykuł powstał w oparciu o:

1. Satir V., Terapia rodziny, GWP, Gdańsk 2000.
2. Mellibruda J., Ja, ty, my. Psychologiczne możliwości ulepszania kontaktów międzyludzkich. Instytut Psychologii Zdrowia PTP, Warszawa 2003.
3. Mead M., Kultura i tożsamość. Studium dystansu międzypokoleniowego, Wyd. PWN, Warszawa 2000.
4. Stewart J., Wprowadzenie do komunikacji interpersonalnej, Mosty zamiast murów, Wyd. PWN, Warszawa 2000.
5. Doświadczenia własne

2 Komentarzy

  1. Iza powiedział(a):

    Baaardzo mądry artykuł, warto go dać do przeczytania dziadkom (i oczywiście rodzicom) przed urodzeniem się malucha.
    My mamy to szczęście, że udaje nam się uniknąć większości z opisanych tu sytuacji. To zasługa wspaniałych babć i dziadków, którzy mają ogromne wyczucie – widzą, w czym i jak mogą pomóc i chętnie to robią, ale zarazem nie wkraczają w sferę zarezerwowaną dla rodziców. Poza tym bardzo doceniam ich pytania, w czym mogą pomóc – dzięki temu mogę liczyć na wsparcie tam, gdzie go potrzebuję. Dla mne pomoc w postaci np. pysznych domowych obiadków, ogarnięciu prania czy zabawy ze starszą siostrą naszej miesięcznej córeczki są niezastapione. Dzięki temu mam więcej siły i cierpliwości w opiece nad naszym małym szkrabem :) Mamie Renatce, cioci Ewie, tacie Maćkowi oraz moim rodzicom serdecznie i z całego serca dziękuję, to wielkie szczęście mieć tyle miłości i wsparcia po urodzeniu maluszka.

    Sierpień 16, 2014
    Odpowiedz
    • Beata Szylhabel powiedział(a):

      Dziękuję za słowa uznania dla artykuły – to zawsze bardzo motywuje do dalszej pracy i poszukiwania ciekawych tematów.
      Tak, mieć blisko wspaniałych, wspierających dziadków to jak wygrać los na loterii.
      serdecznie pozdrawiam i życzę wielu radości podczas codziennych rodzicielskich zmagań.

      Sierpień 16, 2014
      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *