Nauka czytania łatwa i przyjemna? Jest na to sposób – czytanie globalne


Drodzy Czytelnicy,

Mamy niebywały zaszczyt zaprosić Was do lektury artykułu, który dla Aktywuj Smyka przygotowała Pani Maria Trojanowicz-Kasprzak.

IMG_0006_2

 Kilka słów o autorce:

Maria Trojanowicz-Kasprzak, filolog polski, pedagog przedszkolny z wieloletnim stażem. Od 20 lat zajmuje się nauką czytania małych dzieci metodą globalną (metoda Glenna Domana). W 1998 r. otrzymała od Janet Doman z The Institutes for The Achievement of Human Potential w Filadelfii (córka Glenna Domana i kontynuatorka jego dokonań) paszport do przetransponowania metody na grunt polski i dostosowania jej do specyfiki języka polskiego.

Pani Maria publikowała w czasopismach „Życie Szkoły” i „Wychowanie w Przedszkolu”. Jest także autorką książek:

  • „Jestem starszą siostrą”, „Jestem starszym bratem” – Wydawnictwo Pedagogiczne ZNP
  • „Nie wolno mnie gnębić!” – Wydawnictwo Pedagogiczne ZNP
  • Seria „To ja ci mamo poczytam”  – Wydawnictwo Pentliczek
  • „Zestaw do nauki czytania dla małych dzieci” – Wydawnictwo Pentliczek
  • „Paski liniaturowe” do nauki pisania – Wydawnictwo Pedagogiczne ZNP
  • „Pierwsze pisanie – liniatura 3D do ćwiczeń w pisaniu dlanajmłodszych i zagrożonych dysgrafią” – Wydawnictwo Pentliczek
  • „Czytanie globalne po polsku” – Centrum Edukacyjne Bliżej Przedszkola
  • „Jaś i Maja” – Wydawnictwo Pentliczek.

W 1996 roku otrzymała tytuł Nauczyciela Roku:

„Za szczególnie wyróżniającą umiejętność nawiązywania kontaktów interpersonalnych nauczyciel-dziecko, za tworzenie właściwego klimatu i atmosfery w grupie dzieci, za wdrażanie innowacyjnych metod i programów oraz nowoczesnych technik czytania”. 

Pani Maria Trojanowicz-Kasprzak jest także autorką bloga o czytaniu globalnym, który cieszy się ogromną popularnością wśród rodziców: www.czytanieglobalne.edu.pl. A dziś Pani Maria zaszczyciła swą obecnością portal Aktywuj Smyka i przybliży nam osobiście temat czytania globalnego – zapraszamy do lektury!


Czym jest czytanie globalne?

Czytanie globalne to proces, który bezwiednie realizujemy od wczesnego dzieciństwa. Nasze maluchy także. „Odczytują” nazwy na reklamach, pudełku z jogurtem, tytuł na ulubionej książeczce. I wcale nie przeszkadza im w tym nieznajomość liter. Zapamiętują po prostu cały wyraz. Postrzegają bowiem obraz graficzny wyrazu jako całość, tak jakby patrzyły na budowlę z klocków lego bez uświadamiania sobie – póki co – że składa się ona z poszczególnych klocków. My, dorośli, także odczytujemy w ten sposób znaczenie piktogramów, czyli obrazków symbolizujących różne treści.

Są dwa rodzaje rodzaje czytania: czytanie globalne (całowyrazowe) i to, którego uczymy się w szkole, analityczno-syntetyczne, dla ułatwienia będę je nazywać „normalnym” albo „zwyczajnym”.

Spotykam się często z pytaniem czy bawiąc się z dzieckiem w czytanie globalne nauczymy je czytać nowe teksty. Odpowiadam – nie. Czy bez zabawy w czytanie globalne dziecko z czasem nauczy się czytać „zwyczajnie”? Odpowiadam – tak. Nauka będzie dłuższa, żmudniejsza, ale tak.

fot. www.flickr.com/photos/nova_hokie/
fot. www.flickr.com/photos/nova_hokie/

Po co zatem zawracać sobie głowę nauką czytania 3- czy 4-latka??

Odpowiadam – bo warto! Po pierwsze dlatego, iż to, co robimy jest świetną zabawą, która daje wiele satysfakcji rodzicowi i dziecku. Po drugie – przy okazji tej zabawy doskonalimy wiele procesów i funkcji – uwagę, pamięć, analizę wzrokową, umiejętność porównywania. Po trzecie – czytanie globalne jest znakomitym przejściowym etapem między nieczytaniem a czytaniem „normalnym”, pozwalającym osiągnąć maluchowi umiejętność czytania łatwo, radośnie i w zabawie.

źródło: archiwum prywatne K. Bandas
źródło: archiwum prywatne K. Bandas

Z czytaniem globalnym jest bowiem tak, że malec przez jakiś czas (czasem są to tygodnie, czasem parę miesięcy – wszystko zależy od wieku dziecka,  jego pamięci, systematyczności zabaw) nie dostrzega w wyrazie liter. Wie, że wyraz „nos” oznacza nos. Koniec! Kropka! Nie ma pojęcia, że jest to całość złożona z literek n-o-s.

Któregoś dnia nasz maluch uświadomi sobie, że ta budowla lego składa się z poszczególnych klocuszków. I wtedy dzieje się to co nazywam ruszającą lawiną. To proces, który prowadzi dziecko do czytania „normalnego”. Poczyna ono bowiem pytać jak się ta czy inna litera nazywa. Z literami zresztą dziecko spotyka się wcześniej. Rodzice czy dziadkowie piszą mu jego imię, nazywając przy okazji literki. Nazywamy je niekiedy mijając napis nad sklepem, albo czytając tytuł książeczki. Tak więc odpowiadamy maluchowi a on przyswaja sobie alfabet.

Teraz pozostaje do przebrnięcia najtrudniejszy etap. Można bowiem znać calutki alfabet i nie umieć czytać. Rodzice zresztą często się na to skarżą.

– Potrafi nazwać KAŻDĄ literę a jak trzeba przeczytać krótkie nawet słowo to nic…

Brzmi w tym nutka zawodu i jakby żal do dziecka, że takie niepojętne. Tymczasem dokonanie syntezy, czyli złożenie liter w całość to NAJTRUDNIEJSZA CZĘŚĆ czytania.

fot. www.flickr.com/photos/el_ramon/
fot. www.flickr.com/photos/el_ramon/

Wieloletnia obserwacja dzieci, z którymi bawiono się w czytanie globalne dowodzi, że maluchy te o wiele szybciej „załapują” o co chodzi z tym łączeniem liter.

Teraz to już naprawdę kwestia krótkiego czasu by dziecko poczęło czytać „normalnie” Najpierw krótsze, potem coraz dłuższe wyrazy.

Czy można mu jakoś pomóc? Przyspieszyć ten etap wkroczenia w prawdziwe czytanie? Odpowiadam – absolutnie nie przyspieszać bo zrobimy maluchowi zamęt w głowie. Jak się zatem bawić w globalne czytanie?

O tym wkrótce w kolejnym artykule.

Maria Trojanowicz-Kasprzak
www.czytanieglobalne.edu.pl

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *