Czary mary SIO koszmary – zapewniamy spokojny sen


„Sen jest najlepszym lekarstwem” – mówią jedni, „jest dobry na większość dolegliwości ciała i duszy”  – wtórują inni. „Kolorowych snów” – życzymy na dobranoc. Aby jednak było zdrowo i kolorowo, aby sen przynosił ukojenie i ciału, i duszy – trzeba samemu o to zadbać. Trzeba się do niego przygotować. W końcu „jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz’… Idąc dalej, w głównej mierze to od nas – rodziców zależy jak wyśpi się nasz maluch.

Na zdrowy sen  – garść rad

Pamiętaj o odpowiedniej temperaturze w sypialni. Zbyt wysoka temperatura podnosi aktywność ciała, co utrudniać będzie zaśnięcie. Nie przesadź także w drugą stronę, w zbyt niskiej temperaturze ciało nie może się rozluźnić, bo organizm wydatkuje zbyt dużo energii na ogrzanie się. Odpowiednia temperatura to 18 – 22 stopnie C. Zdrowiej dla naszego malucha będzie, jeśli cieplej go ubierzesz do snu /dzieci często rozkopują się, zrzucając kołderkę i nie akceptują śpiworków / i skręcisz kaloryfery, niż gdybyś miał mu założyć letnią pidżamkę, bo dookoła tropiki. W niższej temperaturze lepiej się oddycha i zdrowiej śpi.

Przed spaniem koniecznie wywietrz pokój – wpuść do niego świeżego powietrza – nawet zimą. Zagwarantuje nam ono i relaks, i większą regenerację organizmu. W okresach jesienno-zimowych, kiedy pomieszczenia są ogrzewane, warto zastanowić się nad porządnym nawilżaczem powietrza.

Niezwykle ważny jest oczywiście materac. I choć przy wyborze łóżka kierujemy się wyglądem, estetyką  wykonania mebla –  to właśnie materac powinien decydować lub nie o jego zakupie. Te wybierane dla dziecka powinny mieć własności wentylacyjne i antyalergiczne.

Przede wszystkim jednak zapewnij maluchowi poczucie bezpieczeństwa, czyli…. pielęgnuj codzienne wieczorne rytuały. Kolacja, kąpiel, książka na dobranoc  i buziak od mamy i taty – schemat każdy z nas wypracuje sobie sam, ważne jednak, aby maluch miał zapewnioną „przewidywalność”, bo ta pozwala mu czuć się bezpiecznie. Pilnuj też stałych pór wieczornych rytuałów.

Kiedy już zapewnisz wszystko, co potrzebne, by maluszek miał zdrowy sen i oto dziecię zasypia snem kamiennym, życzysz sobie, aby ten był SPOKOJNY i niczym niezmącony. Niestety – nie zawsze tak jest. Naszego smyka może obudzić … koszmar. Złe sny, które potrafią wybudzić dziecko i wywołać u niego strach, przerażenie i krzyk, dręczą sporą grupę dzieci w wieku przedszkolnym. O przyczynach ich powstawania poczytasz w artykule Koszmary – nocne mary. Co za licho???

Tym samym, w tym właśnie momencie skupimy się na sposobach, jakimi możemy sobie radzić z koszmarami.

Jak reagować, kiedy zły sen się przyśnił i przerażony maluch krzykiem zawołał Was na pomoc?

Po pierwsze należy przytulić dziecko, uspokoić je łagodnym mówieniem, zaświecić delikatne światło, może zanucić ulubioną kołysankę, jeśli to praktykujecie. Na pewno nie wolno umniejszać uczucia jakie dziecko przeżywa ale też nie wolno  potęgować tego uczucia własnym niepokojem.

Następnie – jeśli maluch nadal jest mocno wystraszony tym, co mu się przyśniło – zajrzyj pod łóżko, do szafy, za zasłonkę aby pokazać, że nikogo tam nie ma. Daj jednak dziecku jasno do zrozumienia, że robisz to tylko po to, aby je uspokoić, a nie dlatego że spodziewasz się coś tam znaleźć.

Można oczywiście wspomóc dziecko ulubioną przytulanką, jeśli taką posiada.  Ulubiony miś, ściskany tak bardzo, że soki niemalże puszcza – jest często największym orężem malucha, kiedy ten nie czuje się bezpiecznie.

Posiedź przy dziecku dopóki się nie uspokoi i na powrót nie zaśnie. Jeśli to jednak będzie niemożliwe pozwól mu poczuć się bezpiecznie w Waszym rodzicielskim łóżku.

fot.: www.flickr.com/photos/epigraA rano…..

A rano…

A rano ułóżcie plan działania na kolejne noce i kolejne – tfu tfu – niechciane koszmarne sny, aby dziecko miało świadomość, że nie jest w tym starciu na przegranej pozycji, że od niego samego sporo zależy, a w Was – rodzicach ma oparcie. Plan taki pozwoli maluchowi uwierzyć, że można spróbować być sprytniejszym od nocnej mary. Bo po pierwsze i najważniejsze – to był TYLKO zły sen, a potwory w rzeczywistości nie istnieją…

Oczywiście planu działania nie układamy z maluchem, który nie miał dotychczas problemów z koszmarnymi snami! Nie wywołujmy wilka z lasu i nie projektujmy dziecku, że sen może być zły.


→ Na dobry początek zróbcie lub zakupcie łapacz snów.  Jeśli zdecydujecie się na samodzielne jego wykonanie to może być Wasza radosna wariacja na ten temat.

Łapacz snów – dream catcher – to wywodzący się z kultury indiańskiej amulet, w dzisiejszych czasach i w naszej kulturze to etniczna ozdoba, która składa się z okręgu, na którym rozciągnięta jest sieć nitek. Dołem dowieszone są zwykle piórka, paciorki, wstążki i inne ozdoby. Indianie wieszali przedmioty, którym przypisywano określoną moc i działanie. Łapacz snów wieszało się w wejściu do domostwa indiańskiego lub bezpośrednio nad posłaniem, a jego funkcja polegała na wyłapywaniu w sieć snów, które nawiedzały śpiących i przepuszczaniu przez nią tylko tych dobrych. Złe sny były zatrzymywane w pajęczynie nitek i z nastaniem dnia spływając po piórach ginęły w promieniach słońca.

Niech smyk pomaga w dowiązywaniu wstążeczek, piórek, dzwoneczków i co tam jeszcze wymyślicie.  Opowiedzcie o nim maluchowi, o funkcji jaką ma spełniać  – dzieci uwielbiają takie historie i przedmioty z przeznaczeniem.  Nie namawiam tutaj do uprawiania białej magii 😉 ale jeśli przedmiot ten miałby pomóc maluchowi w spokojnym zasypianiu – a jak wiadomo, dzieci w wieku przedszkolnym jeszcze wierzą w magiczne moce, wróżki i inne czary mary – to czemu nie spróbować? Poza tym taki łapacz jest niebanalną i oryginalną ozdobą pokoju, zwłaszcza taki wykonany samodzielnie 😉 Możecie przygotować wersję chłopięcą – w kolorach wpisujących się w otoczenie pokoju, w wersji dziewczęcej nie oszczędzajcie koronek, pastelowych wstążeczek, tiuli czy innych ozdób.

fot.: www.flickr.com/photos/chrissyeliza

→ Jeśli jesteście ludźmi wiary nauczcie dziecko modlitwy przed zaśnięciem, która ma mu zapewnić bezpieczny i spokojny sen. Świetnie sprawdza się tu „Aniele Boży, Stróżu Mój”. Odmawiajcie ją razem z maluchem. Ma ona obudzić ufność w dziecku, że noc będzie spokojna, a on sam bezpieczny, bo przecież czuwa nad nim nie kto inny jak jego osobisty Anioł Stróż.

→ Jeżeli Wasz smyk pamięta co mu się śniło i jest w stanie opowiedzieć Wam o tym, a nawet ze szczegółami opisać jak wyglądał ten senny potwór lub czarownica, która odwiedziła go we śnie – przekujcie to w atut. Przygotujcie wraz ze smykiem portret pamięciowy nocnej mary. Niech dziecko narysuje ze szczegółami to, co zapamiętało. A potem dopiszcie „groźbę” – ostrzeżenie typu:  POTWOROM  WSTĘP WZBRONIONY. W PRZECIWNYM RAZIE GROZI SUROWA KARA – ZAGILGANIE POTWORA. Portret zawieście na drzwiach pokoju malucha, jeśli dziecko będzie na to gotowe /nie chcemy także sytuacji, że maluch patrząc na obrazek będzie zmuszony niejako wracać wciąż pamięcią do swoich strachów/. Być może wystarczy – u nas wystarczyło – samo stworzenie takiego rysunku. To takie „oczyszczenie” dla dziecka /tak jak opowiedzenie o śnie/. Rysunek może następnie zostać przejęty przez rodzica w celu posłania go w kosmos, celem ostrzeżenia wszystkich potencjalnych odważnych potworów 😉

fot.: www.flickr.com/photos/doctorow

→ Możecie także wspólnie wymyślić jakąś rymowankę, która powtarzana przed snem zapewni ochronę naszemu maluchowi, bo który z potworzastych miałby odwagę zbliżyć się choćby do okna sypialni rymującego malucha?  Posłuchajcie:

Czary mary SIO koszmary!
SIO potwory, wszystkie stwory
Bo jak nie… ja jestem skory
Zapakować wszystkie w wory
I na księżyc wysłać je!

→ Bajki, czytajcie bajki. Na rynku jest mnóstwo bajek terapeutycznych, pozwalających na uporanie się z lękami, ale także z uczuciem złości. Te pozycje pokazują w jaki sposób ktoś inny  poradził sobie z podobną sytuacją. Pokazują także, że i inni mają podobne przeżycia, że nie jestem osamotniony z moimi lękami i doświadczeniami, że można im stawić czoła. Proponuję tutaj następujące pozycje:

  1. Joasia i wilk – Ted Lobby,
  2. Nocne Straszydła – Wineman Marcus Irene, Marcus Paul
  3. Nusia i wilki – Lija Pindebaum /nagroda Augusta za najlepszą książkę szwedzką dla dzieci i młodzieży w 2000r./
  4. Niutuś – Rory Tyger
  5. Lila i bestia z szafy – Joanna Jung
  6. Kazio i nocny potwór – Joanna Skibińska

Jak już wiemy – agresja, którą przeżywa dziecko, także może znajdować swoje ujście w koszmarach nocnych – tutaj poczytasz o szczegółach. Bajki terapeutyczne i w tym przypadku przychodzą w sukurs. Pokazują jak uporać się z uczuciem złości.

  1. Nie! Mówi miś Olo – Tony Kenyon
  2. Po co się złościć? – Elżbieta Zubrzycka
  3. Billy jest zły – Stenberg Birgitta, Lepp Mati
  4. Lotta z ulicy awanturników – Astrid Lindgren

Czy przeczytać książkę, czy zaproponować bajkę wizualną? Czy rozumiemy różnicę w odbiorze? Trzymając w dłoni książkę dziecko samo zdecyduje, w jakim tempie chce ją poznawać, jak długo chce oglądać dany obrazek, kiedy chce przejść do następnej strony, albo kiedy zadać pytanie, by coś zrozumieć, dopowiedzieć. Bajki wizualne emitowane są we własnym tempie, narzucającym maluchom ich odbiór w ustalonym czasie. Przerażające sceny pokazywane są zbyt obrazowo. Tutaj na nic mały odbiorca nie ma wpływu.

→ Pokażcie dziecku i nauczcie je bezpiecznie przeżywać agresję w ciągu dnia, a najlepiej pokażcie mu ją na własnym przykładzie. Jeśli maluch zaobserwuje taką sytuację i zareagujecie w określony, zaplanowany sposób – porozmawiajcie później o tym.

→ Nauczcie dziecko technik samouspakajania. Jeśli obudzi je zły sen może np. zacząć myśleć o bardzo miłych i przyjemnych rzeczach, albo spróbować zagadać strach powtarzając sobie np. „nie ma się czego bać”, może zanucić ulubioną piosenkę lub wierszyk, albo wymyśleć jakąś historię – może śmieszną. Taka umiejętność przyda się później w wielu sytuacjach, w całym przyszłym  życiu naszego smyka.

Pamiętajmy – zdrowy i spokojny sen naszego malucha to także spokojna noc dla nas – rodziców. Warto zadbać o to, by było spokojnie, zdrowo i  miło 😉

A jak Wy radzicie sobie z koszmarami Waszych maluchów? Jakie tricki stosujecie? Ciekawe jesteśmy waszych doświadczeń.
A może pokusicie się o przygotowanie własnego łapacza snów? Lub ułożycie własną rymowankę odstraszającą złe sny? Koniecznie pochwalcie się efektami! – czekamy na nie w komentarzach :)

 

Artykuł powstał w oparciu o:

  1. Thomas B. Brazelton, Joshua D.Sparrow „Rozwój dziecka 3-6″, wyd. GWP Sopot 2013
  2. Anne Bacus „Dziecko od 3 roku do 6 lat”, wyd. Hachette Polska, Warszawa 2011
  3. Philip G. Zimbardo, Psychologia i życie, wyd. Naukowe PWN, Warszawa 1999
  4. Materiały via internet: dzieci.plparenting.plwikipedia.orgpsychiatria.mp.plczaszdziecmi.pl
  5. Doświadczenia własne

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *