Kłócić się? TAK! Ale jak?


Nie wiem czy się ze mną zgodzicie, ale śmiem twierdzić, że pojawienie się na świecie dziec,i to jeden z najpiękniejszych momentów w naszym życiu – moment, który rozpoczyna małą rewolucję, z której początkowo nawet nie zdajemy sobie sprawy.

W naszą dotychczasową, jakże uporządkowaną codzienność, wkrada się sporo nowych obowiązków, brak snu, zmęczenie, rutyna, choroby dzieci, mniejsze lub większe wyzwania wychowawcze. To wszystko nierzadko skutkuje rozdrażnieniem, brakiem cierpliwości, czy zmniejszonymi pokładami tolerancji (dotyczy to zarówno żon/matek jak i mężów/ojców). Kiedy spojrzymy na sytuację nieco z boku, to zauważymy, że zaczynają nas drażnić takie cechy partnera/partnerki, których do tej pory zupełnie nie dostrzegaliśmy tudzież „przymykaliśmy na nie oko”. A stąd już tylko mały krok do kłótni.

Spróbujmy zatem pochylić się nieco nad tematem, zrozumieć jego istotę, poszukać sposobów i sprawdzonych rozwiązań na dobrą kłótnię, ale przede wszystkim zastanówmy się, jak tego typu sytuacje odwrócić na korzyść naszych dzieci.

Konflikty rzecz ludzka – geneza problemu

Pogląd, że małżeństwo doskonałe to takie, w którym nie ma kłótni i konfliktów – to nieporozumienie. Tak mogą twierdzić chyba tylko Ci, co nigdy męża lub żony nie mieli, o dzieciach nie wspominając. Z psychologicznego punktu widzenia, wszędzie tam, gdzie ścierają się ze sobą potrzeby, dążenia, pragnienia, czy cele jednostek, konflikty są nieuniknione.

W momencie kiedy w rodzinnej układance pojawia się dziecko, w naturalny sposób szereg potrzeb rodziców zostaje odsuniętych na plan dalszy.

potrzeby Maslow
Opracowanie własne: Piramida potrzeb – model Abrahama Maslowa

Jednakże, jeśli stan niezaspokojenia potrzeb utrzymuje się przez dłuższy czas, w rodzicach pojawiają się frustracje, które szukają ujścia. I komu się wówczas obrywa? Doskonała odpowiedź – oczywiście, że tym, którzy są najbliżej nas, czyli naszym partnerom i naszym dzieciom.

 Sztuka konfliktu – czyli rzecz o twórczej konfrontacji

Zdaniem profesora psychologii John’a Gottmana, kłótnie, które on nazywa twórczymi konfrontacjami, są potrzebne ponieważ dodają związkowi dynamiki, nie pozwalają na zaleganie urazów i niechęci, a świadomość wspólnej odpowiedzialności za małżeństwo jeszcze mocniej łączy partnerów. Najważniejsze jednak, aby małżonkowie/partnerzy podczas kłótni cały czas pamiętali, jak ważną jest dla nich osoba, z którą właśnie rozpoczynam wojnę. Świadomość tego powoduje, że partnerzy zdecydowanie szybciej rezygnują z walki ze sobą, z ranienia siebie i poniżenia, na rzecz wypracowania akceptowalnego przez obie strony kompromisu.


A zatem nie do końca chodzi o to czy się kłócicie, bo kłócą się wszystkie małżeństwa, ale o to jak to robicie.

Mnie osobiście niezwykle urzeka opis kłótni jednej z włoskich, kochających się par:

Mąż i żona kłócą się coraz głośniej, sąsiedzi wyglądają przez okna, nasłuchują. W pewnym momencie ona nie wytrzymuje napięcia, obrażona odwraca się, udaje się do swojego pokoju i zamyka się na klucz. On idzie za nią, puka wielokrotnie i woła ją skruszonym głosem. Ona nie otwiera. Po dłuższym czasie słychać jednak zgrzyt klucza w drzwiach. Ona wychodzi, a on mówi do niej: „No widzisz, jakaś ty jest. Jak z tobą można żyć? Tak pięknie kłóciliśmy się, ale tyś wszystko popsuła”.

W tym przypadku niestety nie ma mowy o twórczej konfrontacji, chociaż mąż bardzo się starał:) W życiu często role te lubią się odwrócić i to kobiety silniej dążą do podtrzymania kontaktu, nawet jeśli miałaby to być przykra rozmowa, a nawet awantura. Mężczyźni preferują konstruktywną, opartą na konkretach wymianę poglądów. Kiedy mężczyzna poczuje, że kłótnia nie prowadzi do rozwiązania problemu, a przeradza się w awanturę, z reguły wycofuje się, wychodzi.

Niestety wycofanie się z kłótni w jej najbardziej destrukcyjnej fazie, czyli w fazie złości i rozładowania emocji, przekreśla szanse na jej konstruktywne zakończenie. Takie zachowania jak: ostentacyjne milczenie, ignorowanie przeciwnika, wyjście i trzaśnięcie drzwiami, płacz czy obraza, to najgorsze co w tym momencie możecie zrobić, gdyż przekreślacie szansę na rzeczową wymianę argumentów, która przychodzi chwilę później. Na spuszczonym powietrzu, rozmawia się zdecydowanie lepiej, wówczas także pojawia się szansa na doprowadzenie kłótni do końca, poprzez uzgodnienie wspólnego stanowiska, odwołanie zarzutów jakie przez naszą głupotę padły chwilę wcześniej, wzajemnych przeprosin, a w konsekwencji – do pojednania.

Zasady dobrej kłótni

1. Nie odkładaj tematu do jutra

Jeśli coś Cię zabolało, martwi, frustruje czy wręcz doprowadza do szewskiej pasji – nie odkładaj tych kwestii na potem, na jutro. Weź trzy głębokie wdechy, aby nie rozpoczynać kłótni od wybuchu gniewu i spróbuj najbardziej rzeczowo jak to tylko możliwe, przedstawić partnerowi temat. Milczenie dzieli i buduje niepotrzebny mur, który z czasem coraz trudniej przebić.

2. Szanuj to co już wspólnie zbudowaliście

Kiedy w kłótni szargają Tobą emocje, roznosi Cię złość i masz ochotę „dowalić” partnerowi, szybko przypomnij sobie jak wiele pięknych chwil za Wami. Jak wiele wysiłku włożyliście w budowanie związku. Niech te wspomnienia pozwolą Ci się opanować.

 3. Hamulce bezpieczeństwa i kontrolowana zmiana programu 

Kiedy kłótnia zaczyna nabierać tempa, ale nie jest jeszcze w fazie kulminacji – to dobry czas, aby spróbować skierować ją na inne, bardziej przyjazne tory. Jedną z technik pozwalających się zatrzymać jest  ZMIANA PROGRAMU.

Aby ją Wam przybliżyć pozwólcie, że przytoczę fragment książki „Radość dla duszy” – Eduard’a Martina

„Otóż pewnego razu mój przyjaciel jest w pracy… i nagle ogłaszają zmianę. Przygotowuje się program zastępczy, a on nie może się skupić. Miał właśnie bardzo trudną sytuację w domu. Nieustannie się z żoną kłócili. I to jak kłócili! W dodatku w obecności dzieci. Oboje wiedzieli, że nie należy się kłócić w obecności dzieci. Jednakże nie mogli się powstrzymać — i chociaż się kochali i jedno nie mogłoby bez drugiego żyć, ich kłótnie były gniewne. Kłócili się, jak się kłóci tyle małżeńskich par, właściwie o nic. Po kilku dniach pamiętali, że tego a tego dnia strasznie się pokłócili, ale absolutnie nie wiedzieli już, o co.

A więc mój przyjaciel przygotowywał ów program zastępczy i nagle przyszedł mu do głowy pewien pomysł. Jeszcze tego wieczoru — mieli w domu miły nastrój i rozmawiali, popijając wino — powiedział żonie o tym swoim pomyśle. To, co mu przyszło na myśl, nie da się zrealizować z ludźmi bez poczucia humoru i umiejętności spojrzenia na rzeczy z dystansu, ale żona przyjaciela na szczęście jedno i drugie miała.

Otóż powiedzieli sobie, że niezwłocznie to wypróbują. Skoro tylko jedno z nich zacznie się kłócić — nawet nie kłócić, wystarczy, że zacznie być nagle niemiłe — to drugie nie zachowa się tak samo, lecz powie cicho: ZMIANA PROGRAMU. To wszystko.

I tamto pierwsze z nich musi zmienić program. Powinno się uśmiechnąć. Powinno spróbować powiedzieć coś miłego. Jeśli tego nie zrobi — tak się umówili — musi temu drugiemu kupić butelkę doskonałego francuskiego wina… które oczywiście wypiją potem razem.
Spróbowali.
I — okazało się, że to działa.
Chociaż, jak mi mówił przyjaciel, niejednokrotnie był tak wściekły, że stokroć wolałby kupić żonie to francuskie wino, niż przestać się kłócić. Lecz tu nie chodzi o wino. Nie chodzi o zabawę. Chodzi o coś o wiele ważniejszego i oboje to wiedzieli.

Im więcej jest między dwojgiem ludzi niemiłych chwil, tym większe jest niebezpieczeństwo, że w końcu dojdzie między nimi do tragedii. I od tego są tutaj — zmiany programu.
Wymaga to niewątpliwie szerszego horyzontu spojrzenia i dystansu wobec siebie, ale kto się na to zdobędzie, jest na najlepszej drodze do tego, by zmienić swoje życie… rozświetlić je…
Niekiedy wystarcza jedno jedyne słowo, aby ciężka atmosfera, która nas otacza, uległa zmianie i byśmy się znaleźli w orzeźwiającej aurze. Wystarczyło tak niewiele: zmiana programu.

Te zmiany programu zacząłem również praktykować w odniesieniu do kilkorga ludzi. Okazało się, że są one pomocne nie tylko w relacjach między małżonkami, ale także między rodzicami i dziećmi, między pracodawcami i pracownikami. I potrafią wiele zdziałać. Ileż takich relacji pięknie by się rozwijało, ileż światów, pięknych emocjonalnych światów by nie znikło, gdybyśmy tylko potrafili w porę dokonać czegoś tak zdawałoby się niepozornego…
Tyle że w rzeczywistości istotnego i podstawowego…  Zmiany programu”.

4. Przerwa techniczna – powrót do racjonalności 

Jeśli nie zadziałały hamulce bezpieczeństwa i czujesz, że złość i negatywne emocje przysłaniają Ci racjonalność myślenia, padają słowa, które wiesz, że paść nie powinny, mówisz rzeczy tylko po to, aby zrobić na przekór partnerowi, a i nie rzadko sobie samej/sobie samemu, lepiej zrobić sobie przerwę techniczną i poprosić partnera o kilka minut na uspokojenie się.

kłótnia 2
fot. flickr.com/photos/zubrow

Wyjdź do innego pomieszczenia, otwórz szeroko okno, zrób kilka przysiadów, albo zamknij oczy i spróbuj się całkowicie wyłączyć/wyciszyć. Ważne jest jednak, aby Twój partner znał tę zasadę, rozumiał i akceptował to co się dzieje i wiedział, że za chwilę wracacie do tematu. Pierwsze takie przerwy mogą wydawać się Wam czymś sztucznym, a nawet Was denerwować. Po pewnym czasie, kiedy zobaczycie ich efekty, może uda się Wam do nich przekonać. Jeśli się u Was nie sprawdzą, szukajcie innych alternatyw na powrót do racjonalnego myślenia.

Na podkreślenie zasługuje fakt, że taka przerwa pozwala wyhamować i zobaczyć, że sytuacja staje się absurdalna. Krzyczymy na siebie, ziejąc nienawiścią i próbując się zranić, a przecież w końcu chcemy być razem. Czyż nie? Spojrzenie z boku uświadamia cały idiotyzm naszego zachowania i pozwala przypomnieć sobie o tym, co nas  łączy.

5. Trzymaj się tematu

Jeśli widzisz, że dyskusja o problemach szkolnych dzieci nagle schodzi na temat Twojej pracy, zachowania teściowej etc., nie bój się zdecydowanie przerwać rozmowy po to, by skierować ją na nowo na właściwe tory. Psychologowie dowodzą, że trzymanie się jednego wątku zdecydowanie zwiększa szanse na rozwiązanie problemu. Nie próbujmy przy okazji jednej kłótni, rozwiązać wszystkich tematów spornych, jakie się nazbierały.

6. Tu i teraz

Nie kłóćcie się o przeszłość, nie wyciągajcie na wierzch spraw, które już zamknęliście, nie wytaczajcie najcięższych dział.  Rozwiązujcie problemy, które teraz są dla Was ważne, które wpływają na Wasze teraźniejsze życie.

7. Obelgi wyrzuć do kosza

Tym, co według psychologów rodzinnych, sprowadza kłótnię na złe tory, są negatywne oceny rozmówcy. Słowa typu „głupek”, „idiotka”, „cham”, „kretynka”, etc., raz na zawsze powinny zniknąć z naszego słownika. Uderzają one w poczucie wartości rozmówcy, a jedyną reakcją na nie jest pragnienie odwetu…czyli wkraczamy na drogę do nikąd.

Ponadto zgodnie z powszechnie uznanymi zasadami komunikacji opartej na dialogu – nigdy nie oceniajmy człowieka, a jedynie jego zachowanie.

8. Słuchaj

Czy zdarzyła się Wam sytuacja, że tak bardzo zależało Wam na tym, aby w kłótni przeforsować swoje stanowisko, odnieść zwycięstwo, wbić szpilę, że zupełnie przestaliście słuchać tego, co partner ma do powiedzenia?

Specjaliści  zajmujący się konfliktem, w takiej sytuacji proponują technikę aktywnego słuchania, opartego na parafrazowaniu. Aktywne słuchanie to nic innego, jak powtórzenie wypowiedzi partnera w lekko zmienionej formie. Na przykład:

Ona: „Dlaczego nie wyniosłeś śmieci? Nie potrafisz zrobić niczego, o co cię proszę?”
Ty: „Jesteś zła, że nie wyniosłem śmieci?”

Ona: „W ogóle o mnie nie pamiętasz, nie zależy ci na mnie!”
Ty: „To znaczy sądzisz, że cię nie kocham?”

Początkowo technika ta może wydawać się śmieszna i niemożliwa do zastosowania. Jednakże warto wprowadzić  ją do kłótni, bo jak donoszą badania, jest ona bardzo skuteczna. Parafrazowanie pozwala zwolnić tempo dyskusji, zmusza do skupienia uwagi na tym, co do nas mówi partner/partnerka. Ponadto wypowiedziana przez rozmówce parafraza, może przyczynić się do tego, że osoba, która przed chwilą wykrzyczała dane słowa, usłyszy ich absurd.

Poza aktywnym słuchaniem, dobrze sprawdza się również metoda pauzy. Chodzi w niej o to, aby jedna ze stron zamilkła na kilka minut, w czasie których partner spróbuje spokojnie wytłumaczyć o co mu/jej chodzi.

Ważne aby mówcy wówczas nie przerwać, nawet jeśli nas korci, chcemy zadać dodatkowe pytania, odeprzeć atak itp. Dajmy szansę wypowiedzieć się do końca, a dopiero potem powiedzmy, co mamy do powiedzenia.

9. Medale dla zwycięzców

Jedną z ważniejszych faz kłótni pomiędzy małżonkami jest pojednanie. Mając na względzie to co Was łączy, Waszą miłość, żadna z kłótni nie powinna zakończyć się bez słowa przepraszam, uścisku, przytulenia, czy wspólnie wypitej kawy, tudzież kieliszka wina. Jeśli rozejdziecie się bez tego, to w tej bitwie nie będzie zwycięzców, ból w sercu jaki powstał na skutek różnych przykrych słów, pozostanie na długo. Pozostanie także zacietrzewienie, które nie pozwoli Wam przejść do codziennych zajęć z wrodzoną radością, czy pogodą ducha. Kłótnia, niby zakończona, nadal będzie się rozgrywać, tyle, że teraz już bez słów.
A przecież tak niewiele trzeba, abyście oboje stanęli na podium zwycięstwa – nawet na szczycie, znajdzie się miejsce dla dwojga.

Czy konflikty rodziców mogą nauczyć dziecko czegoś pożytecznego?

 

Posiadanie dziecka jest tożsame z posiadaniem w domu barometru naszych uczuć, nastrojów czy emocji, a mama i tata są wzorcami zachowań – nawet wtedy, kiedy się kłócą.

Kłótnia to wbrew pozorom doskonały moment, aby w praktyce zaprezentować postawy i wartości które wpajacie swoim dzieciom. Bo kto z Was nie mówił swojemu dziecku o szacunku, wyrozumiałości, kto nie próbował wpajać empatii i zasady, że po kłótni z kolegą, trzeba się pogodzić i wzajemnie przeprosić. Po raz kolejny – jeśli czegoś oczekujemy od dzieci – zacznijmy najpierw od siebie!

Kłótnia może przynieść korzyści zarówno rodzicom, jak i przysłuchującym się jej dzieciom. Jest jednak pewien warunek nieodzowny – nawet podczas kłótni, rodzice wzajemnie się szanują.

Dobra kłótnia uczy dziecko, że wrogie uczucia i konflikty zdarzają się także ludziom, którzy bardzo się kochają. Jeżeli damy dziecku szansę obserwować proces dochodzenia do porozumienia i godzenia się, tym samym damy mu szansę wyciągnięcia bardzo ważnych wniosków na przyszłość. W głowie naszego smyka powinno powstać przekonanie, że kłótnia to nic złego, jeśli dzięki niej ludzie przedstawiają swoje oczekiwania, mówią jakie są ich emocje, a następnie wspólnie pracują nad rozwiązaniem trudnej sytuacji.

Bardzo ważne jest również to, co dzieje się w domu po kłótni. Nie ma nic gorszego niż kłótnia zakończona obrazą, fochami czy wymownym milczeniem. Tudzież obrazek typu – mama płacząca w kuchni i mówiąca do przyklejonego do kolan dziecka „nic się nie martw, nic się nie dzieje”. Dzieci momentalnie wyczuwają napięcie i dysonans pomiędzy tym co rodzice mówią, a tym jak się zachowują.

Zachowania i postawy rodziców po zakończonej kłótni  są tym, co dzieci będą naśladować w dorosłym życiu.  Dlatego tak ważne jest zakończenie konfliktu w sposób, który nie pozostawia dziecku najmniejszych wątpliwości, że rodzice nadal się kochają, są za sobą i działają dla dobra całej rodziny. Jakie powinny to być gesty – już sami najlepiej wiecie. Dla jednych to będzie uścisk, dla innych pocałunek, a jeszcze dla innych wspólna kolacja czy wyjście na spacer trzymając się za ręce.

kłótnia- pojednanie

Dzieci, które nigdy nie miały okazji obserwować kłótni, która zakończyła się kompromisem i pojednaniem, wszelkie przejawy niezadowolenia i złości skierowane pod ich adresem odbierają jako koniec miłości ze strony bliskich.  Ukrywając kłótnie za wszelka cenę, rodzice nieświadomie uczą dzieci, że jest to coś złego, wstydliwego, że takie zachowania należy bezwzględnie tłumić. Jednakże długotrwałe tłumienie negatywnych emocji czy złości nie przyniesie niczego dobrego. Zdecydowanie lepiej oczyścić sytuację i z czystą kartą rozpocząć kolejny dzień.

Jednakże bezwzględnie należy pamiętać o tym, że aby spory rodziców niosły ze sobą wartość edukacyjną, nie tylko muszą być dobrze poprowadzone ale i nie mogą zdarzać się zbyt często. Dziecko, które jest świadkiem nagminnych sprzeczek pomiędzy rodzicami, nie czuje się bezpiecznie, zaczyna się bać i nie wie co o tej całej sytuacji myśleć. Lęki dziecka z kolei często owocują regresją w rozwoju, wycofaniem, moczeniem nocnym, brakiem umiejętności współdziałania w grupie rówieśniczej.

Pamiętajmy, że nawet jeśli jesteśmy mistrzami w prowadzeniu dobrej kłótni, wraz z partnerem opanowaliśmy jej zasady do perfekcji, to są takie tematy, których przy dzieciach poruszać nie wolno. Należą  do nich rozmowy na temat seksu, podejrzeń o zdradę czy negatywnych opinii, dotyczących bliskich osób (np. nielubianej przez mamę teściowej, a ukochanej przez wnuka babci).

Podsumowanie…

Czy zastanawialiście się kiedyś, ile cennych chwil, takich które już przepadły bezpowrotnie, tracicie na kłótnie? Czy zdarzyło się Wam, że w czasie, kiedy trwała Wasza kłótnia, przegapiliście coś ważnego? Na przykład, Wasz syn czy córka podeszli wówczas do Was, aby o coś zapytać, pochwalić się swoim nowym rysunkiem, a Wy w złości powiedzieliście „Nie teraz!!!”. Jeśli tak, to gorąco zachęcam przemyśleć temat i rozpocząć wdrażanie zasad jakimi rządzą się twórcze konfrontacje.

Artykuł powstał w oparciu o:

1.J.Pulikowska, J.Pulikowski „Kto tu rządzi. O tym jak budować relacje małżeńskie” Wyd. Gloria24.pl, Kraków 2014r.
2. E. Martin „Radość dla duszy”, Wyd. WAM, Warszawa 2011r.
3. J. Grzybowski, Wprowadzenie do dialogu, Wyd. M,  Kraków 1997r.
4. I. Weber, Czy potraficie się kłócić, Wyd. Marba Crown Ltd, Warszawa 1993r.
5. Materiały via internet: deon.pl, self-psychologia.pl, rodzice.pl
5. Doświadczenia własne :) :) :)

 

 

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *