Slow Life: Grudzień na Tip-Top


Grudzień to pod wieloma względami wyjątkowy miesiąc w roku. To z jednej strony czas radosnego oczekiwania na Święta, na to co magiczne i owiane nutą tajemnicy. Z drugiej strony to czas wielu dodatkowych obowiązków, zadań, a dla niektórych z nas to także okres wytężonej pracy zawodowej.

W dużych korporacjach, jak i w całkiem małych firmach, koniec roku to czas podsumowań, zestawień, analiz, raportów, ocen, itp. Pamiętać jednak należy, że za wszystkimi tabelkami, prezentacjami czy sprawozdaniami stoją konkretni ludzie, pracownicy, których zadaniem jest je solidnie, najlepiej bez żadnej pomyłki, przygotować. Dla wielu z nich, grudzień to bardzo intensywny miesiąc, taki, który niekoniecznie kojarzy się ze spokojnym wyczekiwaniem na Święta. Wiem o czym mówię, bo dane mi było tych grudniowych – pracowych emocji doświadczać.

A praca, to tylko jeden z wymiarów, w jakim nam, rodzicom przyszło w tym miesiącu funkcjonować. Poza nią są jeszcze zakupy, przygotowanie obiadu, zabawa z dziećmi, tudzież pomoc w odrabianiu lekcji, kolacja, kąpiel, książeczka na dobranoc, etc. I zdawać by się mogło, że kiedy wieczorem nastaje w domu cisza, dzieci spokojnie śpią w swoich łóżeczkach, nadchodzi czas odpoczynku i relaksu dla rodziców. W zasadzie prawie tak jest, tyle, że to prawie robi różnicę :) Już za chwilę zatopimy się w ukochanej literaturze, obejrzymy film… już zaraz… jeszcze tylko szybciutko trzeba ogarnąć dom, nastawić pranie, co nieco przeprasować, przygotować obiad na jutro, wyjść z psem, przygotować wszystkie rzeczy niezbędne do tego, aby z samego rana wyprawić rodzinę w świat. I już się relaksujemy – śpiąc :)

 A kiedy na cały ten codzienny „młynek” nałożą się typowo grudniowe aktywacje, zaczyna się robić wesoło.

Grudniowe, aktywacje nadprogramowe

 

4397497763_44d93eefcb_z
fot. flickr.com/photos/fl4y

Co dodatkowego wpisujemy najczęściej na listę zadań? Co sprzyja przechodzeniu na jeszcze wyższe obroty?

Porządki –  czasami przybierają one wymiar, jak po gruntownym remoncie mieszkania – mycie okien, pranie dywanów, wygarnięcie kurzu z każdego kąta, przegląd niepotrzebnych ubrań, zrobienie miejsca w szafach, mycie zastawy stołowej, której na co dzień się nie używa, itp. A porządki to, możnaby rzec, przysłowiowa kropla w morzu, w kolejce już czają się np. prezenty.

Prezenty – najpierw musimy przejść przez prezentowe sudoku i wygłówkować co komu kupić, co się komu spodoba / przyda, czego jeszcze nie ma, etc. Jest nieźle, trzy wieczory i mamy skompletowaną listę prezentów. Teraz czas na zakupy. Wyjścia mamy dwa – osobista wyprawa do Centrum Handlowego (jednakże na jednej wizycie i jednym Centrum zazwyczaj się nie kończy, bo zawsze czegoś z naszej listy nie uda nam się dostać), tudzież zakupy dokonywane drogą elektroniczną, których ja nota bene jestem zdecydowanym zwolennikiem.

No dobrze – jakoś poszło – kwestie prezentów mamy już za sobą. Mieszkanie także coraz bardziej przejrzyste się robi :) Co tam dalej na naszej liście TO DO?

Zakupy – to dopiero radość, bez wózka na kółkach i odpowiedniej sumy w portfelu się nie obejdzie. Nie wiem czy zauważyliście, ale Panie, które przygotowują Święta u siebie w domu, robią takie zapasy żywności, jakby miały do wykarmienia co najmniej pułk wojska :) A ile przy okazji przedświątecznych zakupów wpada do naszego koszyka rzeczy, które akurat są na promocji. Na Święta może i się nie przydadzą, ale potem będą jak znalazł … akurat :)

Mamy już pełną spiżarkę, mamy ukryte głęboko w szafie, tudzież pod łóżkiem, prezenty, dom zaczyna błyszczeć, co nam jeszcze pozostało?

Kuchenne Rewolucje – nadchodzi wreszcie czas, kiedy wszystkie zakupione nieco wcześniej artykuły spożywcze zaczynamy przetwarzać na różne pyszności. Rozpoczynamy od typowych, tradycyjnych dań świątecznych – już są. Ale przydałoby się jeszcze coś ekstra, coś takiego wyjątkowego, aby teściową zaskoczyć :) No i gotujemy do nocy…

W najbardziej komfortowej sytuacji są Ci z nas, dla których gotowanie to radość i przyjemność. Wówczas ogrom pracy, jaki trzeba włożyć w przygotowanie świątecznych potraw, przychodzi tak jakoś mimochodem. Ale co mają powiedzieć Ci, dla których stanie przy kuchni, to ciężki orzech do zgryzienia, a niekiedy nawet udręka? Zamówić coś gotowego? Nie, nie można, bo co by rodzina powiedziała?

Krok po kroku już jesteśmy na finiszu świątecznych przygotowań, już za chwilę odetchniemy.

Jeszcze tylko przygotować ozdoby choinkowe, przyodziać w nie zielone drzewko, zapakować prezenty, zrobić się na bóstwo i już można zacząć rodzinne świętowanie :)

Tylko jest mały szkopuł – nadchodzi w końcu wyczekiwany czas wspólnego rodzinnego biesiadowania, śpiewania kolęd, opowieści przy rodzinnym stole, a niektórzy z nas są tak zmęczeni całymi tymi przygotowaniami, że najchętniej to poszliby spać i przespali całe Święta.

Co o tym wszystkim myśleć?

Czy to oznacza, że coś robimy nie tak? Czy źle to sobie wszystko rozplanowaliśmy? A może nie zorganizowaliśmy sobie odpowiedniej liczby rąk do pomocy? A może wręcz przeciwnie, ręce do pracy by się nawet znalazły, ale chcieliśmy wszystko zrobić sami, tak aby było idealnie, tak po naszemu?

I może nawet jest idealnie, tak jak sobie wymarzyliśmy, ale jaką cenę  przychodzi nam i naszej rodzinie za to zapłacić?

Z własnego doświadczenia wiem, że jeśli macie perfekcyjną naturę, zwolnienie tempa, zmiana priorytetów czy delegowanie zadań nie przychodzi wcale tak łatwo, a już szczególnie w takich wyjątkowych okresach w roku.

Warto jednak spróbować zmienić nieco swoją postawę, wrzucić na luz – efekty mogą Was mile zaskoczyć, mnie w każdym razie zaskakują :)

Faktycznie, pierniczki może będą mieć bardziej nieregularne kształty, sałatka będzie skrojona zdecydowanie grubiej niż zazwyczaj, papierowy łańcuch, który zawiśnie na choince każde oczko będzie miał w innym rozmiarze, a na szybach świeżo wymytych okien odbite zostaną tysiące małych łapek.

6540722875_440538f2e8_z
fot. flickr.com/photos/adjourned/

Jasne, można się denerwować, a nawet dostawać białej gorączki… ale można też się uśmiechnąć, machnąć ręką na kurz pod kanapą, czy plamę na dywanie i dołączyć do tych nieco niezdarnych rodzinnych aktywacji świątecznych, ciesząc się tym, że wkoło nas są Ci, na których szczęściu i radości zależy nam najbardziej.

Podsumowanie…

W ramach podsumowania –  Czy kiedykolwiek zapytaliście Wasze dzieci, co dla nich jest najważniejsze w okresie przygotowań do Świąt? Jakie aktywacje dają im najwięcej frajdy? Czy wiecie, jak według nich, powinny wyglądać Wasze wspólne Święta? Może zaproponujcie, aby przygotowały pracę pt. „Moje wymarzone Święta” – technika dowolna. A nóż zaskoczą Was i na kartce papieru nie pojawią się same prezenty, może swoimi serduszkami dostrzegają coś więcej…

 

Artykuł powstał w oparciu o:

1. Przemyślenia i doświadczenia własne autorki :)

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *