Kalendarzowe love – aktywizujemy rodzinę


Jak co roku dużo energii rodzinnej poświęcamy temu, by przygotować kalendarz adwentowy, a następnie by realizować zadania w nim ukryte. Nasz kalendarz nie jest słodyczowy, choć i łakoć się znalazł na początek tegorocznej przygody adwentowej.

A słysząc po roku jak nasze dziecko wspomina zadania z kalendarza 2013, oglądając jego wypieki i obserwując emocje kiedy opowiada o  nocnej wyprawie po skarb z własnoręcznie wykonanym dzień wcześniej lampionem /jako zadanie adwentowe dnia poprzedniego/, nie mogliśmy nie przygotować podobnych atrakcji i w tym roku.

Kalendarz mamy po raz trzeci. Po raz drugi jednak budzi tyle emocji i tyle wyczekiwania na odkrywanie kolejnych zadań. Już w drodze z przedszkola, ba! już w szatni – ubierając się do wyjścia i mając przed sobą co najmniej 40-minutową jazdę do domu – nasz sześciolatek zastanawia się, jakie zadanie dziś znajdzie w kalendarzu…

Jakie zadania kryje nasz kalendarz?

Mogę powiedzieć, że modne planery grudniowe czy przedświąteczne, pozwalające uporać się z dodatkowymi zadaniami przed Świętami – nie są nam potrzebne. Wykorzystujemy do tego kalendarz adwentowy, planując w nim wcześniej wspólne wypieki pierniczkowe, wyprawę po jodełkę, pochylamy się nad własnoręcznym przygotowaniem prezentów dla babć i dziadków – bo to one najbardziej wzruszają ich serca. Są też zaplanowane i sprytnie zaproponowane jako zadanie adwentowe –  wspólne porządki w pokojach maluchów, jest segregacja zabawek, książeczek, które pojadą do innych dzieci. Przeglądamy koce, poduchy i kołdry – odkładamy te bardziej wyeksploatowane i wraz z karmą zakupioną za pieniążki ze skarbonki jedziemy do schroniska dla psów i kotów. Takich darów tam nigdy dość. Wybierzemy się także do miasta, by pooglądać jak ono szykuje się do Świąt.

DSC_7023
fot. aktywuj.smyka.pl

Będzie i teatr cieni wykonany dla młodszej siostry. Będzie szopka wykonana z patyczków po lodach. Będzie dekorowanie okien i suszenie pomarańczy. Będzie także budowa domku z kartonu, w którym zawisną zasłonki,  i który będzie zamieszkiwany przez nasze smyki;)

DSC_7030
fot. aktywuj.smyka.pl

Połowa zadań już za nami ale wciąż jeszcze sporo przed nami. Wyczekując Wigilii Bożego Narodzenia i odliczając do niej kolejno dni, poznajemy Tajemnicę Narodzin. Rodzinnie i po naszemu szykujemy się do Świąt.

Kalendarz adwentowy organizuje nam grudniowe wieczory

Uwielbiamy ten przedświąteczny czas. Dlaczego? Bo w całej gonitwie codzienności staramy się znaleźć go na wspólne, codzienne aktywności – raz mniejsze, raz większe ale zawsze budzące radość najmłodszych. Kalendarz pilnuje, by taki czas ZAWSZE znaleźć, świetnie organizuje nam grudniowe wieczory. Nie tak łatwo zrezygnować ze wspólnej aktywności, kiedy zadanie w danym dniu należy wykonać. Takie wspomnienia z przedświątecznych przygotowań chcemy zostawić naszym smykom. W modnym duchu SLOW, choć oczywiście bierzemy z niego dla siebie tyle ile potrzebujemy, nie dążąc na siłę do doskonałości w tym zakresie :)

DSC_1327
fot. aktywuj.smyka.pl

Samo przygotowanie kalendarza to już kwestia Waszej pomysłowości. My mamy gotowy wieszak z 24-rema sercami – uchwytami, w które wkładamy ozdobne karteczki. Każda karteczka kryje w sobie tajemnicę zadaniową.

Kreatywność mile widziana

Ale równie dobrze możecie taki kalendarz przygotować od podstaw samodzielnie. Np. wieszając pod sufitem wianek z zielonych gałązek świerkowych i uczepiając do niego 24 pudełeczka po zapałkach, owinięte w ozdobny papier lub po prostu wieszając karteczki z numerkami.

Możecie do białego podobrazia przyczepić szpilkami ozdobne karteczki w formie małych brokatowych bombek lub choineczek. Każda z numerem kolejnego dnia grudnia. Zaprzyjaźniona rodzina wykonała swój kalendarz z rolek po papierze toaletowym zamieniając je w kamieniczkę z 24-rema okrągłymi okienkami. Pomysłów są tysiące.

Jeśli nie mieliście dotąd przekonania, aby kalendarz wprowadzić do swojego domu – gorąco namawiam.  Już sam fakt, że dziecko odkrywa tajemnicze zadania na dany dzień,  gwarantuje większy sukces w realizację tych zadań. A ile przy tym wiedzy można przemycić, ile zasad wpoić…

Oczywiście też – nic na siłę. Jeśli nasz smyk nie lubi np. aktywności fizycznej na mrozie, to nie fundujmy mu niespodzianki – biletu na lodowisko. Rolą kalendarza nie jest przysparzanie traumatycznych przeżyć czy nielubianych aktywności. Jego wydźwięk ma być pozytywny i radosny. Wszak odliczamy nim dni do Bożego Narodzenia.

 A najlepsze jest to, że zadania możemy dowolnie zamieniać między dniami, zanim oczywiście zostaną odkryte. Nasza forma kalendarza pozwala na takie małe migracje czy nawet zamienianie zadań – innymi, które wpadną nam do głowy znienacka. Z tego też powodu kalendarz nie jest dla nas obowiązkiem, a miłą i pożyteczną zabawą, która współgra z życiem rodzinnym :)

 A czy w Waszych domach wykorzystujecie kalendarze adwentowe? Pochwalcie się jak wyglądają, co zawierają. Jestem bardzo ciekawa jak to wygląda u Was :)

 

 

 

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *