Bliżej Natury: Len zawsze w modzie


Żyjemy w dobrze zakonserwowanym i mocno zabieganym świecie. Tempo życia powoduje, że często brakuje nam czasu, aby poszukać i docenić to co rodzime, sprawdzone, naturalne, proste i zdecydowanie tańsze.

Zauważyłam, że odkąd przekroczyłam 30-tkę i pojawiły się dzieciaki, zdecydowanie uważniej czytam etykiety umieszczone na opakowaniach produktów, które kupuję.  Zaczęłam także poszukiwać alternatyw dla produktów, które są najbardziej eksponowane na sklepowych półkach. Dzięki temu odkryłam sporo bardzo dobrych, naturalnych produktów, tudzież sposobów, które już na stałe zagościły w naszym domu. Moje zainteresowanie w tym zakresie, zaowocowało chociażby własnoręcznie robionym syropem z czarnego bzu, kwiatów popularnego mlecza, końcówek sosny czy czosnku. W okresie jesienno – zimowym  sukcesywnie opróżniamy spiżarkę z tego typu przetworów. Ale o  nich może innym razem.

Dzisiaj postanowiłam pochylić  się nad innym specyfikiem, stosowanym w naszym domu bardzo często – jest nim SIEMIĘ LNIANE.

Do naszego domu, te małe ziarenka trafiły w zasadzie całkiem przypadkiem, jako naturalny sposób łagodzenia objawów kaszlu, jaki pozostawał moim chłopakom w spadku po zapaleniu krtani. Zdarzało się, że po ostrej infekcji gardła, mokry poranny kaszel utrzymywał się nawet 3-4 tygodnie. Szczerze się Wam przyznam, że momentami nie wiedziałam już co robić, gdyż przeróżne syropy nie dawały większych rezultatów. Wówczas pożaliłam się mojej znajomej, która jest dla mnie guru jeśli chodzi o naturalne sposoby wspomagania odporności organizmu. Usłyszałam pytanie „A próbowałaś im zrobić kisielek z siemienia lnianego?”. Jak się domyślacie długo nie czekałam, następnego dnia te małe ziarenka były już w naszym domu…i tak pozostały z nami po dziś dzień.

Garść faktów na temat siemienia lnianego

Siemię lniane to nic innego, aniżeli nasiona uzyskiwane dzięki uprawie lnu zwyczajnego.

nasionka_720
fot. aktywuj.smyka.pl

To brązowe, 2-3 mm nasionka, które zalane wodą pęcznieją, zmieniają barwę na ciemnobrązową i otaczają się śluzem. Z ich dobrodziejstwa ludzkość korzystała już ponad 6 tysięcy lat temu – ich lecznicze właściwości znane były w starożytnej medycynie, pisał o nich chociażby Hipokrates i jego uczniowie.

Obecnie, powoli możemy obserwować zjawisko zbliżania się do siebie medycyny konwencjonalnej i naturalnej. Lekarze widząc skłonności pacjentów do coraz częstszego sięgania po lekarstwa (w Polsce to dość powszechny problem), sami zachęcają do wykorzystywanie tego, co daje nam natura. Dlaczego by nie spróbować – a nuż podziała.

Zalety siemienia lnianego

Siemię lniane ma zbawienny wpływ na pracę układu trawiennego. Dzięki jego osłaniającym właściwościom, polecane jest osobom cierpiącym na nieżyt żołądka czy dwunastnicy. Dobrze się sprawdza przy chorobie wrzodowej. Siemię pomaga wyregulować pracę jelit, w związku z czym zaleca się go zarówno podczas zaparć jak i biegunek. Dzięki swoim właściwością nawilżającym, wykorzystuje się go przy schorzeniach górnych dróg oddechowych – przynosi ulgę przy problemach z gardłem. Ze względu na zawartość lecytyny, ziarenka lnu poprawiają pamięć i koncentrację. Wysoka zawartość błonnika jak i białka potęguje uczucie sytości, zmniejsza łaknienie i chęć sięgania po słodycze, jednocześnie przeciwdziała wzdęciom i zaparciom – te właściwości uważam, że w sposób szczególny docenią panie dbające o sylwetkę. Te małe ziarenka mają także wpływ na obniżanie poziomu złego cholesterolu. Na uwagę zasługuje również fakt, iż są bogatym źródłem cennych przeciwutleniaczy. Ich zbawienny wpływ znany i wykorzystywany jest również w kosmetologii –  jako naturalny sposób wzmacniania włosów i paznokci.

Wśród licznych zalet siemienia lnianego opisanych powyżej, a potwierdzanych przez coraz większą liczbę badań, na szczególną uwagę zasługuje fakt, iż te małe ziarenka to nieocenione źródło kwasów omega-3, lignany, błonnika, białka oraz witamin z grupy B, A i E.

Kwasy tłuszczowe omega-3

Każdy z nas wie, jak ważna dla zachowania zdrowia jest zbilansowana dieta. Większość z nas także słyszała/czytała o dobrodziejstwie kwasów tłuszczowych omega, jednakże często, kiedy robimy zakupy, czy przygotowujemy obiad, zapominamy o ich istnieniu, zapominany o tym, że powinny znaleźć się na naszym talerzu.

Kwasy tłuszczowe omega-3 stanowią silną oręż przeciwko stanom zapalnym w naszym organizmie. Procesy zapalne mają istotne znaczenie w przebiegu wielu chorób przewlekłych, takich chociażby jak: miażdżyca,  choroby autoimmunologiczne, cukrzyca, nowotwory czy powszechnie występujące problemy neurologiczne. Niedobór kwasów tłuszczowych omega-3, w stosunku do kwasów omega-6, może być przyczyną wzmacniania wspomnianych stanów zapalnych. W wyrównaniu stosunku kwasów omega-3 : omega-6 bardzo pomocne jest właśnie siemię lniane.

Głównym kwasem tłuszczowym omega-3 zawartym w siemieniu lnianym jest kwas alfa linolenowy (ALA). Jest on prekursorem kwasów tłuszczowych, jakie znajdziemy m.in. w tłuszczu z łososia (EPA i DHA). Jednakże, mimo iż zjadamy siemię pod różnymi postaciami, w naszej diecie nie powinno zabraknąć ryb.

Kwasy tłuszczowe omega-3 wpływają miedzy innymi na prawidłową budowę tkanki mózgowej, regulują pracę hormonów odpowiedzialnych za prawidłową przemianę materii, pomagają w obniżeniu cholesterolu.

Błonnik

Jednym z głównych składników siemienia lnianego jest błonnik. Zarówno ten rozpuszczalny jak i nierozpuszczalny. Dzięki jego obecności, siemię lniane pomaga nam wyregulować pracę układu pokarmowego. Wzbogacenie diety o te małe ziarenka zalecane jest zarówno dla osób cierpiących na zaparcia, jak i dla tych, które borykają się z częstymi biegunkami.

Unikalne substancje zawarte w siemieniu, te, które powodują jego śluzowatość z uwagi na ich wyjątkową spoistość i lepkość, mają skuteczne właściwości osłaniające i ochronne. Osłaniając ściany przewodu pokarmowego działają: łagodząco, regulują trawienie i ułatwiają poślizg treści pokarmowej, ograniczają wchłanianie substancji szkodliwych i oczyszczają organizm z metali ciężkich i toksyn.

W białku lnu występuje wysoka zawartość tryptofanu, który korzystnie wpływa na wzrok i kondycję skóry.

Lignany

Ziarna lnu to kopalnia lignan, czyli fitoestrogenów charakteryzujących się silnym działaniem przeciwutleniającym. Lignany ochraniają kwasy tłuszczowe omega-3 przed szkodliwym działaniem powietrza, światła i tlenu. Fitoestrogeny zawarte w siemieniu, pod wpływem mikroflory jelitowej ulegają przemianom enzymatyczno-metabolicznym w związki o budowie bardzo zbliżonej do żeńskich hormonów płciowych – estrogenów. Ta ich właściwość sprawia, że jako jedne z nielicznych, występujących w przyrodzie związków, mają zdolność regulacji poziomu estrogenów w organizmie. Jest to niezwykle ważne, gdyż zachwiany poziom estrogenów w organizmie kobiety daje takie objawy, jak: pogorszenie się stanu zdrowia, gorsze samopoczucie czy sprzyja rozwojowi chorób hormonalnych. A tak niewiele potrzeba, aby podjąć działania profilaktyczne w tym zakresie.
UWAGA! Z powodu zawartych w siemieniu fitoestrogenów, jego większych dawek powinny unikać przyszłe mamy czy kobiety karmiące piersią.

len 720_1
fot. aktywuj.smyka.pl

Siemię lniane – instrukcja obsługi

Biorąc pod uwagę właściwości siemienia lnianego, często porównuje się je do dobrze zaopatrzonej apteki. Co ważne, jest to apteka dostarczająca nam rewelacyjny produkt w skandalicznie niskiej cenie. Średnia cena 400g opakowania siemienia to wydatek ok. 5 zł.

Każdy, kto zaczerpnie nieco wiedzy na temat rewelacyjnego wpływu lnu na nasze zdrowie, wcześniej czy później decyduje się na jego wypróbowanie.

Jakie siemię kupujemy?

Najłatwiej dostępne jest siemię o brązowych ziarenkach, to kupimy w dobrze zaopatrzonym sklepie spożywczym, sklepie zielarskim czy aptece. Nieco trudniej dostępne, oraz nieco droższe, jest siemię lniane o złocistych nasionach. Większość osób uważa, że ma ono nieco delikatniejszy smak. Ma to może znaczenie na początku, kiedy nie jesteśmy jeszcze zaznajomieni ze smakiem siemienia, potem jak dla mnie nie ma zbyt dużej różnicy. To co najważniejsze w momencie zakupu siemienia – zawsze kupujemy całe ziarna, a nie siemię mielone, gdyż dobroczynne substancje w nim zawarte bardzo szybko ulegają utlenieniu, a zawarte w nim tłuszcze szybko jełczeją.

Jakie mamy sposoby na mielenie siemienia?

Ja osobiście wypróbowałam dwa sposoby i oba dobrze się sprawdzają. Pierwszy to mielenie przy użyciu zwykłego blendera, tego który wykorzystywałam podczas przygotowania zupek dla moich chłopaków. W większości domów, gdzie są dzieci, ten sprzęt jest dostępny, więc ze zmieleniem siemienia nie powinniście mieć kłopotu. Jedyny minus tego rozwiązania to skaczące podczas blenderowania ziarenka. Aby uniknąć tego procederu, dobrze jest przykryć ściereczką naczynie, w którym je mielicie, pozostawiając tylko otwór na blender. Jeśli macie blender szczelnie zamykany – to sprawa jest dziecinnie prosta.

Drugi sposób to mielenie siemienia w tradycyjnym, najbardziej podstawowym, elektrycznym młynku do kawy. Ja to rozwiązanie wypróbowałam, kiedy to od mojej mamy przywiozłam wysłużony młynek pamiętający jeszcze czasy PRL-u. Super się sprawdza, ponadto ilość jednorazowo mielonego siemienia jest akurat, nic się nie rozsypuje, porządek w pełni utrzymany.

siemie zmielone_720
fot. aktywuj.smyka.pl

Poruszając kwestie mielenia siemienia, należy wspomnieć o cyjanogenezie, która powstaje właśnie w zmielonych nasionach lnu, np. kiedy zalejemy je zimną wodą.

Siemię lniane oprócz wielu cennych składników, zawiera też w swoim składzie 0,5-1,5% glikozydów  cyjanogennych, z których po roztarciu lub namoczeniu nasion może się uwalniać kwas cyjanowodorowy (kwas pruski) i aceton. Jednakże spożywając ok. 2-3 łyżek siemienia dziennie, absolutnie nie mamy się czego obawiać, gdyż są to ilości zbyt małe, aby doszło do zatrucia. Można nawet powiedzieć, że wówczas te szkodliwe substancje działają w sposób dobroczynny – przeciwzapalnie i odkażająco.

Ponadto rzadko kiedy będziemy jeść siemię w czystej zmielonej postaci bez dodatków – powód jest prosty – nie byłoby to zbyt przyjemne doznanie. A okazuje się, że cyjanogeneza nie zachodzi, jeśli ziarna zalejemy gorącą wodą. Proces ten jest także hamowany w środowisku kwaśnym. A zatem do siemienia wystarczy dodać chociażby świeży sok owocowy i po sprawie.

Jeśli jesteście zainteresowani szerszą wiedzą na temat cyjanogenezy, jaka zachodzi w ziarnach lny, odsyłam Was do artykułu, który mi wiele wyjaśnił i w pełni uspokoił, dostępny jest TUTAJ.

 Jak przechowywujemy?

Całe ziarenka spokojnie możemy przechowywać w szczelnie zamkniętym naczyniu, np. słoju, w warunkach pokojowych. Świeżo przez nas zmielone, a w pełni niewykorzystane siemię, również polecam przesypać do słoja i włożyć do lodówki. Tak aby wydobyć z ziaren to co w nich najcenniejsze, czas przechowywania w lodówce nie powinien być zbyt długi, maksymalnie do kilku dni.

 Jak go zjadamy, wypijamy?

Jak dla mnie siemię lniane jest doskonałym dodatkiem do wielu potraw. My wykorzystujemy je do sałatek, do twarożku, do owsianki, do musli, do soków warzywnych i owocowych, posypujemy nim kanapki, etc.

Nasze dzieci ze względu na zawarte w siemieniu fitoestrogeny, nie jedzą/nie piją go codziennie. Przygotowuję im go w okresach rekonwalescencji po przebytym zapaleniu krtani, czy podczas biegunki. Wówczas serwuję im lniany kisielek.

Mój przepis na kisielek:

Łyżkę siemienia lnianego zalewam szklanką wody i gotuję  na wolnym ogniu ok. 10 minut. Następnie schładzam, dodaję sok malinowy lub odrobinę miodu i gotowe.

Wersja druga – łyżkę siemienia zalewam szklanką wrzątku i pozostawiam pod przykryciem przez ok. 1 godzinę.

Nasz kisiel zawiera zazwyczaj całe ziarenka, gdyż spożywane w takiej postaci ma najlepsze działanie w przypadku problemów z kaszlem czy gardłem. Jednakże w dokładnie taki sam sposób można przygotować go z lnu mielonego – wówczas już go nie gotuję, a jedynie zalewam wrzątkiem.

x
fot. aktywuj.smyka.pl

To w jaki sposób Wy wykorzystacie te małe ziarenka zależy już tylko od Waszej fantazji i gustów kulinarnych.

Jaką ilość siemienia jemy?

Ze względu na wysoką zawartość błonnika i białka, my zjadamy maksymalnie do 2 łyżek dziennie. To dawka dla dorosłego. Ważne jest, aby swój organizm przyzwyczaić do tych ziarenek, zaczynając od mniejszych dawek np. 0,5 łyżeczki dziennie i sukcesywnie tę ilość zwiększać.

U nas raz na jakiś czas pojawia się efekt znudzenia się siemieniem – wówczas robimy sobie na kilka dni, czy tydzień przerwę, gdyż wyznajemy zasadę „nic na siłę” i uważamy, że organizm sam najlepiej podpowiada nam czego mu potrzeba.

Podsumowanie…

O dobroczynnym działaniu ziaren lnu na nasz organizm robi się coraz głośniej, dzięki temu zaczynają po nie sięgać i te osoby, które zazwyczaj negatywnie, tudzież sceptycznie, podchodzą do wszelkich rozwiązań wykorzystujących potęgę i siłę natury. Moja rodzina zdecydowanie zaprzyjaźniła się z tymi ziarenkami, a ich podjadanie wyraźnie pokazuje nam ich dobroczynną moc.

Nie ukrywam, że jestem bardzo ciekawa jakie są Wasze doświadczenia z siemieniem lnianym?
Czy jest ono obecne w Waszym domu?
Jak najbardziej lubicie je wykorzystywać?
Jakie są Wasze sprawdzone przepisy, sposoby?

Podzielcie się z nami swoją opinią – komentujcie.

* Niniejszy artykuł nie jest poradą medyczną, lekarską czy farmaceutyczną. Czytelnik przed podjęciem decyzji co do sposobów leczenia, powinien skonsultować się z lekarzem bądź farmaceutą.

 

Artykuł powstał w oparciu o:

1. Materiały via Internet:
primanatura.plakademiawitalnosci.plportal.abczdrowie.plvitalia.pl, poradnikzdrowie.plsiemie-lniane.pl

2. Doświadczenia własne autorki

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *