„Zielona Godzina” co z nią zrobić gdy już ją masz?


Przyroda bez człowieka doskonale da sobie radę, ale człowiek bez przyrody nie!

O tym jak ważne dla prawidłowego rozwoju zarówno fizycznego, psychicznego jak i społecznego naszych dzieci jest doświadczanie kontaktu z naturą, myślę, że nie muszę nikogo przekonywać. Ale wiedzieć, iż nasze dziecko powinno przebywać jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu, a wdrażać idee w codzienne życie, to dwie różne sprawy.

Niestety, zbyt rzadki kontakt dziecka z przyrodą, jaki obserwujemy w obecnym świecie, zbiera swoje żniwo i dochodzi do powstawania nowej jednostki chorobowej jaką jest Zespół Deficytu Natury. O tym czym jest to zjawisko i w jaki sposób się objawia, przeczytać możecie w artykule: „Czy Twoje dziecko będzie żyć krócej niż Ty? Zespół Deficytu Natury – działaj nim będzie za późno!”.

Rewelacyjnym rozwiązaniem, doskonale przeciwdziałającym pojawianiu się objawów ZDN (Zespołu Deficytu Natury) jest wprowadzenie Zielonej Godziny.

Czym jest Zielona Godzina?

To codzienna dawka witaminy N (czyli Natury), podana w czystej postaci, bez obróbki chemicznej, filtrów i sztucznych dodatków. To 60 minut dziennie zainwestowane w zdrowie, siłę i dobry nastrój naszych dzieci. To rytuał, który tak jak bieganie, kiedy już wprowadzimy do naszego codziennego planu dnia, stanie się nawykiem, bez którego czujemy się źle, czegoś nam brakuje.

Jednakże, aby Zielona Godzina była atrakcyjnym i dobrze spędzonym czasem, zarówno przez nas rodziców, jak i nasze dzieci, wymaga wcześniejszego zaplanowania, pewnej dozy kreatywności i ciekawego jej przeprowadzenia.

Zielona Godzina – jak ją zagospodarować?

Godzina dziennie spędzona na świeżym powietrzu to oczywiście pewnego rodzaju minimum, ale takie które przynosi już wymierne i obserwowalne korzyści dla zdrowia dzieci.

Jednakże jeśli tylko macie możliwości, ot chociażby w weekendy, warto w kontakt z naturą zainwestować nieco więcej czasu. Wówczas doskonale sprawdzają się wspólne z dziećmi wyprawy w góry, jazda jednośladami, czy wyszukiwanie takich miejsc, ot chociażby jak Leśny Park Niespodzianek, gdzie kontakt z naturą jest na wyciągnięcie ręki i daje dzieciakom wiele radości.

A co robić w tygodniu, jakie zabawy, gry i eksperymenty zaproponować dziecku, aby z chęcią wychodziło na dwór?

To pytanie, na które wraz z Wami, chciałabym poszukać odpowiedzi. Zachęcam Was do wymiany doświadczeń, dodawania w komentarzach do artykułu, opisu zabaw, które u Was dobrze się sprawdzają. Jestem przekonana, że razem możemy przygotować katalog, który dla nas wszystkich będzie bazą wiedzy, pomysłów i inspiracji.

Poniżej kilka przykładów, które nasza rodzina już przetestowała:

  •  Na rowerze do przedszkola

To w zasadzie jeden z najprostszych sposobów, w jaki dostarczamy codziennej dawki przyrody naszym dzieciom. A, że mieszkamy tuż przy wałach nad rzeką Widawą, to właśnie nimi podróżujemy do przedszkola. Czas przejazdu w jedną stronę zajmuje nam ok. 20 minut. Ten rodzaj transportu wybieramy od wczesnej wiosny, aż po późną jesień. Z racji tego, że nasz przedszkolak nie potrafi jeszcze w miarę sprawnie i uważnie posługiwać się jednośladem, wykorzystujemy tzw. sztywny hol. Ale równie dobrze sprawdzą się foteliki, czy przyczepki rowerowe. A już obowiązkowo warto wykorzystywać ten środek transportu, kiedy nasz smyk jest już samodzielnym rowerzystą.

DSC_0065
fot. aktywuj.smyka.pl

Zaletą tego rozwiązania jest nie tylko to, że dziecko przebywa na świeżym powietrzu ale również to, że podczas pedałowania uchodzi z niego sporo energii – w naszym przypadku to nie bez znaczenia.

  • Własny Zielnik i Atlas Zwierząt

Aby wyprawa do lasu stała się wyzwaniem i nabrała charakteru przygody, jej głównym celem jest poszukiwanie nowych okazów do naszego Zielnika czy Atlasu Zwierząt.

Zielnik jak to zielnik – zbieramy różnego rodzaju kwiaty, zioła, trawy czy liście. Suszymy je starannie, a następnie wklejamy do albumu. Wykorzystujemy do tego celu tradycyjny album na zdjęcia.  Zawsze staramy się, aby dany okaz nazwać i w kilku słowach opisać.Opisujemy zarówno jego walory przyrodnicze, jak i okoliczności w jakich go zdobyliśmy (data i krótki opis miejsca wyprawy, zazwyczaj 2 – 3 zdania).

Atlas Zwierząt – tu zadanie jest nieco trudniejsze i często wymaga od nas sporego refleksu – naszym celem jest uwieńczyć na fotografii napotkane zwierzęta. Po wywołaniu zdjęć, wklejamy je do albumu i tworzymy własny atlas zwierząt. Dla podniesienia atrakcyjności tworzenia takiego atlasu, podczas wyprawy nasz smyk ma swój mały, automatyczny aparat, aby i on mógł wykazać się refleksem, a jednocześnie poczuć jak poważny badacz świata przyrody. Oczywiście zdarza się i tak, że zapominamy zabrać ze sobą aparatu, wówczas w naszym albumie powstają barwne ilustracje.

DSC_0003
fot.aktywuj.smyka.pl

Taki atlas przywołuje zdecydowanie więcej wspomnień i wywołuje więcej emocji, aniżeli książka zakupiona w księgarni.

  • Mapa Odgłosów

Kiedy wybieramy się na wycieczkę do lasu, w góry czy na łąkę, zazwyczaj w plecaku mamy kilka kartek papieru, tekturowe podkładki i po ołówku dla każdego z uczestników wyprawy.

Kiedy przychodzi czas na odpoczynek, proponujemy naszym dzieciom zabawę w Mapę Odgłosów. Zabawa polega na tym, że siadamy sobie wygodnie na trawie, w pewnej odległości od siebie. Na kilka minut zamykamy oczy, lub pozostajemy w całkowitej ciszy. W tym czasie nadsłuchujemy odgłosów przyrody. Następnie na przygotowanej wcześniej kartce, zaznaczamy jakie odgłosy słyszymy i z której strony dobiegają one do nas. Po zakończeniu zabawy, każdy opowiada co usłyszał i porównujemy swoje kartki do siebie.

DSC_0004-001
fot. aktywuj.smyka.pl

Zabawa ta doskonale wycisza dzieci, daje chwilę wytchnienia, uczy uważności, wzmacnia koncentracje, uwrażliwia na różnego rodzaju dźwięki świata przyrody, utrwala kierunki (prawo/lewo), uczy umiejętności lokalizowania źródła dźwięku.

  • Plener malarski

Ten rodzaj aktywności na świeżym powietrzu, zdecydowanie polecam rodzicom, których dzieci lubią zanurzyć się w świat wyobraźni i koloru, a to co widzą i czują przenosić na kartki szkicownika. Czasami w sobotni poranek warto wszystkie obowiązki, porządki, zakupy, itp. rzucić w kąt. Pod pachę wziąć karimatę, a do plecaka włożyć blok rysunkowy, kredki, ołówek, gumkę i udać się na pobliska polanę, nad rzekę, czy do parku, aby w ciszy i spokoju po prostu porysować. W tej zabawie najważniejszą rolę odgrywa niecodzienna inicjatywa, przedsięwzięcie, pomysł, kreacja fabuły. To gdzie pójdziecie malować ma drugorzędne znaczenie, ważne aby z dala od zgiełku i w otoczeniu zieleni. Miejsca wypraw dobrze jest za każdym razem zmieniać. Co więcej, my w sobotnie przedpołudnie, z naszym starszym synem, zazwyczaj zaliczamy kilka miejsc i powstaje kilka prac. W jego przypadku siedzenie w jednym miejscu nie wchodzi w grę.

DSC_0035
fot. aktywuj.smyka
  • Zabawa w zbieractwo, czyli w poszukiwaniu materiałów (prze)twórczych

U nas doskonale sprawdza się kiedy wyjście na łono natury związane jest z jakimś konkretnym zadaniem. Dzieciaki wiedzą że idziemy do lasu po COŚ, np. po materiały, z których potem w domu wspólnie będziemy wykonywać jakieś prace, czy to plastyczne, czy stolarskie, czy nawet kulinarne. Wbrew pozorom namówić dzieci na wyjazd, którego efektem ma być przyniesienie do domu konarów drzew, grzybów, jagód, czy worka żołędzi, wcale nie jest takie trudne. Na pewno łatwiej w taki sposób zmotywować smyka, aniżeli samą propozycją wyjścia do lasu, czy na dwór. Grunt to atrakcyjnie przedstawić cel nadrzędny.

My w mijającym roku odbyliśmy kilka takich wypraw tematycznych. Należą do nich chociażby:

  • Mleczobranie

W efekcie tej zabawy dzieciaki nazbierały na łąkach nieopodal Trzebnicy (woj. dolnośląskie) tyle kwiatów mniszka lekarskiego, że udało mi się przetworzyć go na blisko 20 słoiczków pysznego i zdrowego miodziku, którym aktualnie wzmacniamy nasze gardełka.

fot. aktywuj.smyka.pl
fot. aktywuj.smyka.pl
  • Eco-piórnik

Materiału na eko-piórnik poszukiwaliśmy podczas naszego październikowego wyjazdy w Góry Bystrzyckie. Do domu przywieźliśmy z lasu kilka konarów, które aktualnie przetwarzamy na różne sposoby. Są doskonałym materiałem twórczym na długie jesienne wieczory. Z jednego z takich kawałków powstał eko-piórnik, który stał się stałym elementem na naszym kuchennym stole. Zrobienie takiego piórnika/przybornika trwa chwilę, o ile ma się w domu wiertarkę i odpowiednio ostre wiertła:) W kawałku pieńka wiercimy kilka otworów o odpowiedniej średnicy i gotowe.

DSC_0012
fot. aktywuj.smyka.pl
  • Malowane kamienie

To zabawa która doskonale sprawdza się np. podczas wakacji. Zadaniem dzieci jest znaleźć kilka wyjątkowych i dość obłych w swym kształcie kamieni. Przynosimy je do domu, gdzie zabawa nabiera rozmachu. Tu permanentnymi markerami malujemy je. W efekcie czego powstają zwierzątka, wozy strażackie, maszyny budowlane, itp. Zdarza się nam także oklejać je ciastoliną, czy zawijać w bibułę. Zabawa rewelacyjnie pobudza wyobraźnię dzieci.

  • Wyprawa na kaczki lub wiewiórki

To nasz sposób na Zieloną Godzinę, podczas której wykorzystujemy to, iż nasze starsze dziecko jest wielkim miłośnikiem zwierząt. Są to wyprawy do parku, podczas których co nieco dokarmiamy spotkane tam zwierzęta.

 

DSC_0009
fot. aktywuj.smyka.pl
IMG_20140804_174822
fot. aktywuj.smyka.pl
  • Wyjście na spacer z psem

Pies jest świetnym motywatorem do tego, aby codziennie „zaliczyć” Zieloną Godzinę. Jeśli nie jednorazowo, to w kilku podejściach, ale zawsze. Motywowanie do wyjścia na spacer to tylko z jeden pozytywnych aspektów posiadania psa – nieco szerzej na ten temat pisałam w artykule „Czworonożny przyjaciel Twojego dziecka – co powinieneś o tej relacji wiedzieć?”

DSC_0062
fot. aktywuj.smyka.pl
  • Jesienne wyzwania

Wyjście na spacer w celu zbierania darów jesieni – sam pomysł jest jak najbardziej Ok., jednakże naszym chłopakom już po jednym takim wyjściu się nudzi i nie łatwo będzie ich namówić na kolejne tego typu. Zdecydowanie lepiej sprawdza się wyjście na łąkę w celu zorganizowania zawodów o nazwie „Jesienne Wyzwania”. Zabawa polega na pokonywaniu różnego rodzaju torów przeszkód i wykonywaniu określonych zadań sprawnościowych. W zabawie oczywiście wszyscy bierzemy udział, co więcej, wpierw wspólnie przygotowujemy rekwizyty, które będą nam do zabawy potrzebne. Do naszych zadań należy np.: przejście po zwalonym pniu drzewa, jak najszybsze zebranie 10 kasztanów, które są rozmieszczone w punktach kontrolnych, przyniesienie do bazy 6 różnych liści, znalezienie trójkątnego kamyka, zebranie 5 równej długości patyczków itp.

To jakie zabawy zaproponujecie dzieciom, zależy tylko i wyłącznie od Waszej pomysłowości, jak i miejsca, w którym przebiegają zawody.Dobrze kiedy miejsce to za każdym razem zmieniamy, gdyż ułatwia to wymyślenie nowych, innych zadań, wzmacnia ciekawość i uczy uważnej eksploracji w nieco innym terenie/ środowisku.

Kochani, to tylko niektóre z wykorzystywanych przez nas zabaw. Pozwólcie jednak, że teraz nie będę się już rozpisywać, a pałeczkę przekażę w Wasze ręce i poproszę o to, abyście i Wy podzielili się swoimi doświadczeniami i pomysłami – zapraszam do komentowania.

A Ty jak spędzasz z dzieckiem czas na dworze? podziel się swoimi doświadczeniami, podpowiedź nam jakieś fajne rozwiązania, zabawy, które u Was się sprawdzają.

Artykuł powstał w oparciu o:
1. Doświadczenia własne
2. Materiały via Internet: nwf.org

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *