MAMA SMYKA: Czy zdarza Ci się doskwierać samej sobie?


Ostatnie dziesięciolecia to okres wielu zmian, w których znaczącą rolę odegrały kobiety. Czas emancypacji, równouprawnienia, parytetów, czas wiedzy i władzy. Coraz częściej czytamy o tzw. „Czasie Kobiet”. Wystarczy zanurzyć się nieco głębiej w zakamarki cyberprzestrzeni i już widzimy, jak wiele kobiet robi karierę (w różnych sektorach i na różnych stanowiskach), odnosi międzynarodowe sukcesy (naukowe, sportowe, polityczne). Poszerza się również grono kobiet, które stają się niezależnymi przedsiębiorcami i niepodważalnymi ekspertami w swoich dziedzinach.

Łatwy dostęp do informacji, relacji i biografii, okraszonych pięknymi zdjęciami, powoduje, że wzmaga się w nas odruch naśladownictwa – my też tak chcemy. Chęć bycia taką, jak kobiety które podziwiamy, przekłada się na wzrost poziomu naszych aspiracji. W ogólnym rozrachunku, jest to zjawisko społecznie pozytywne, jednakże pojawia się pewien szkopuł, a mianowicie: nasze pragnienie bycia „doskonałą” zderza się z rzeczywistością. Tą, w której nie zawsze mamy taką pracę, o jakiej marzymy (korporacja – trybiki w maszynie, na swoim – walka o zlecenia, o klienta, bez pracy –  też źle). Nie jesteśmy tak idealnymi mamami, jakimi zakładałyśmy być (brak nam czasu, cierpliwości, spokoju, kreatywności w wymyślaniu zabaw, zasypiamy czytając dzieciom książki na dobranoc, etc.). Z mężem nie zawsze umiemy rozmawiać – zdarza się, że podczas wymiany zdań, do której dołączają emocje, w łeb bierze cała wiedza z zakresu komunikacji w związku, ulatują wszystkie wskazówki ekspertów, coachów relacji, czy nawet nasze własne doświadczenia. Pojawiają się fochy, brakuje siły, aby spokojnie wytłumaczyć, o co nam chodzi, wysłuchać, czy przeprosić.
Kolejny obszar naszych aspiracji obejmuje aktywność fizyczną i sposób żywienia – tu także mamy sobie wiele do zarzucenia. Nasza dieta czesto jest źle zbilansowana, zbyt mało warzyw, owoców, za dużo glutenu, węglowodanów, itp. Skrzydeł nie doda nam również fakt, że nie miałyśmy siły podnieść się z łóżka o 6 rano i dla zdrowia przebiec kilku kilometrów – wyrzuty sumienia rosną w siłę.
Porządek w domu – pozostawia wiele do życzenia – tak to już bywa przy małych dzieciach, które są wszędzie. Dopóki nie podrosną, o byciu „Perfekcyjną Panią Domu”, chyba możemy pomarzyć.
Na domiar złego, brakuje czasu i siły na swój rozwój, poczytanie książek, udział w szkoleniach, na odpoczynek i zadbanie o siebie.

Co wtedy? Co się z nami dzieje?

Łapiemy doła, a nasza wiara w siebie i w swoje możliwości z hukiem uderzają o podłogę. Coraz trudniej jest nam wykrzesać w sobie pozytywną energię i zapał do działania. Uśmiech na naszych ustach gości coraz rzadziej, a emocje jak szalone „buzują” w naszym wnętrzu. Jesteśmy jak granat bez zawleczki – wcześniej czy później wybuchniemy. O eksplozję nie trudno, gdyż wszyscy (z sobą samą włącznie, albo przede wszystkim) i wszystko denerwują nas niemiłosiernie.

Jeśli jest to stan chwilowego, kilkudniowego spadku formy – to nie ma się czym martwić, praktycznie każdej z nas, młodych matek, kiedyś się to przytrafiło. Gorzej, jeśli taki „dołek” utrzymuje się dłużej i coraz silniej zaczyna wpływać zarówno na nas same, jak i na nasze relacje z innymi. Wówczas nie ma czasu do stracenia, trzeba działać!

Jeśli zaobserwowałaś , że tracisz wiarę w siebie i w swoje możliwości, coraz mniej rzeczy Cię cieszy i sprawia radość – rusz tyłek i rozpocznij  bardzo ważną podróż – wyprawę po prawdziwą Ty – po taką siebie, jaką lubisz Ty sama.

Jak w tę podróż wyruszyć?

Powoli i małymi krokami, zaczynając od rzeczy zupełnie prozaicznych, codziennych, prostych – tych, nad którymi praca nie będzie Cię męczyć i obciążać. Potem przyjdzie czas na sprawy i zmiany nieco większe, wymagające większej siły, wiary w siebie i w swój sukces. Ale spokojnie wszystko w swoim czasie i we właściwym sobie tempie.

Na początek, aby zobrazować Ci, na czym mają polegać te małe kroki, mam dla Ciebie zadanie.

Zadanie – zrób je teraz!
Przyjrzyj się proszę uważnie trzem rzeczom: kubkowi, z którego co rano pijesz swoją ulubioną kawę lub herbatę, swojej piżamie i pościeli, w której zasypiasz. Czy są dokładnie takie, jakie chciałabyś, aby były?
Kubek – czy ma odpowiednią pojemność, czy jego uszko jest dobrze wyprofilowane, czy odpowiada Ci jego kolor, czy jest na tyle ładny, że patrzenie na niego i trzymanie go w dłoniach sprawia Ci przyjemność? Może ma jakąś niecodzienną grafikę, która co rano wywołuje uśmiech na Twoich ustach? A może dostałaś go od bliskiej Ci osoby, przez co przywołuje piękne wspomnienia?
Piżama – czy jest miła, delikatna, wygodna i dopasowana stylem do Ciebie? Czy jest dokładnie taka jaką chciałabyś mieć?
Pościel  przypadkowa? Jedna z tych, którą dostaje się w „spadku” od rodziców, czy dziadków? Czy może taka, która daje Ci poczucie bycia wyjątkową, sprawia, że położenie się w niej jest wielką przyjemnością, aż nie chce się z niej wychodzić? Czy jej kolor, faktura, materiał, z jakiego jest wykonana, w pełni Ci odpowiadają?

Jeśli bez cienia wątpliwości możesz powiedzieć, że wszystkie te  rzeczy są doskonale do Ciebie dobrane i nie zamieniłabyś ich na żadne inne – gratuluję:)
Jeśli jednak, choć jeden z tych przedmiotów nie do końca Ci odpowiada – zmień go! Zmień na najlepszy, na jaki możesz sobie pozwolić.

Ta zmiana powinna dostarczyć Ci nieco radości, zarówno o poranku, kiedy to jeszcze z na wpół zamkniętymi oczami rozkoszować się będziesz smakiem i aromatem ulubionej kawy, jak i wtedy, kiedy nadejdzie pora, aby dany dzień pięknie i miękko zakończyć „oddając się w objęcia Morfeusza”.

Co  jest najważniejsze, kiedy czujesz, że doskwierasz sama sobie?

Najważniejsze jest to, abyś nigdy nie dała sobie wmówić (nawet, jeśli wmawiasz to sobie Ty sama), że jesteś od kogokolwiek gorsza. Pamiętaj, że bez względu na to ile masz lat, jak wyglądasz, ile aktualnie ważysz, czym się zajmujesz i w jakim znajdujesz się nastroju – jesteś jedyna i niepowtarzalna i tak ma być!!!! Nikt jeszcze nigdy nie był taki jak Ty, i nikt po Tobie już taki nie będzie. Zaakceptuj ten fakt, naucz się nim cieszyć i celebruj swoją odmienność. W miejscu, w jakim aktualnie się znajdujesz, z jakiegoś powodu los postawił właśnie Ciebie, taką, jaka jesteś. Gdyby był w tym miejscu potrzebny ktoś inny, Ciebie by tu nie było.

Uświadomienie sobie tych jakże prostych prawd, to dobry początek podróży, której celem jest bycie bardziej radosną, szczęśliwą i spełniona kobietą.

A na potwierdzenie tego, co powyżej, pozwól, iż przytoczę Ci pewną opowieść, oto i ona:

 „Król poszedł do swego ogrodu i zastał tam więdnące i umierające drzewa, krzewy i kwiaty. Dąb powiedział mu, że umiera, gdyż nie może być tak wysoki jak sosna. Gdy zwrócił się do sosny, dowiedział się, że więdnie ona, gdyż nie może znieść, że nie ma takich winogron jak winorośl.  A winorośl umiera, ponieważ nie może kwitnąć jak róża. W końcu znalazł jedną roślinę kwitnącą i świeżą jak zawsze –  był to bratek. Na swoje pytanie król otrzymał taką odpowiedź: – Uznałem, że gdy posadziłeś mnie, chciałeś, żebym to ja wyrósł. Gdybyś chciał dąb, winorośl czy różę, posadziłbyś je. A więc pomyślałem: jeśli mogę być tym, czym jestem, spróbuję być tym najlepiej jak potrafię. Nie mogę być nikim innym, tylko tym, czym jestem. I staram się być tym czym jestem, na tyle, na ile potrafię.”

(Przypowieść mędrców tego świata)

Jeśli zainteresował Cię temat i czujesz, że chcesz małymi krokami pracować nad swoją kobiecą siłą i energią, to zaglądaj tu czasem, gdyż niebawem kolejne artykuły.

Niech moc będzie z Wami Drogie Panie,
b.

3 Komentarzy

  1. Justyna powiedział(a):

    Tylko tyle :):):)

    Styczeń 29, 2016
    Odpowiedz
    • Beata Szylhabel powiedział(a):

      Hmmmm, tylko tyle, ale czego?

      Styczeń 29, 2016
      Odpowiedz
      • Justyna powiedział(a):

        po prostu się uśmiechnęłam dlatego te :) :) :) zdecydowanie poprawiłaś nastrój :)

        Luty 16, 2016
        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *