Marek i czaszka jaguara, czyli wymarzone wakacje z perypetiami


Czytanie książki z głową ukrytą pod kołdrą ma w sobie coś niezwykłego, skrywa jakąś niewypowiedzianą tajemnicę, buduje napięcie i cudownie przenosi w świat wyobraźni.

Nie sądziłam, że będzie mi dane zobaczyć moje własne dziecię w takich okolicznościach, bo po pierwsze nauka czytania nie stanowi bynajmniej dla niego priorytetu, a po drugie rzadko, kiedy muszę go gonić, aby gasił światło i szedł spać. Zazwyczaj grzecznie układa się na boczku i odpływa po pięciu minutach.

A tu proszę, wczoraj, zdecydowanie późnym już wieczorem, kiedy to sama kładłam się spać, poszłam sprawdzić, czy Filipasz przykryty itp. I co ja widzę. Dziecko moje, z głową nakrytą kołdrą, w świetle czołówki czyta. Niesamowity to widok dla rodzica! Stałam i patrzyłam, aż w końcu mnie „wyczuł.”

Co tak czyta moje dziecko? Otóż genialną książkę autorstwa Marka Kamińskiego (Tak, tego Marka, podróżnika i polarnika, ale i autora z drygiem do literatury faktu) i Katarzyny Stechowiak – Gacek (pisarki, autorki kryminałów i scenariusza filmowego, a prywatnie mamy trójki dzieci) pod tytułem „Marek i czaszka jaguara”.

DSC_0015

Pozycja ta, to moje najnowsze odkrycie czytelnicze, z którego bardzo się cieszę, gdyż całkowicie pochłonęła zarówno moje dziecko, jak i mojego męża. Czytają, co wieczór, oczy ze zdziwienia szeroko otwierają, a od czasu do czasu ich śmiechy i chichy po domu się niosą.

Jest to opowieść o Marku, dwunastolatku z Trójmiasta, który jak większość dzieciaków w jego wieku, uwielbia gry komputerowe, za szkołą raczej nie przepada, a dziewczyny to dla niego jeszcze jakiś inny, dziwny gatunek.

Marek właśnie stał się starszym bratem Zosi, której przyjście na świat mocno zaabsorbowało rodziców, z powodu czego, jak nie trudno się domyślić, Marek nie jest specjalnie szczęśliwy.

Czeka na wymarzone wakacje, które ma spędzić tylko z tatą. To ma być ich czas, tylko ich!!! Niestety sprawy nieco się komplikują i koniec końców zamiast z tatą, Marek wyrusza na wyprawę do Meksyku wraz z małomównym wujkiem o ksywie Orinoko.

To zdecydowanie nie jest to, o czym marzył, tym bardziej że są to wakacje bez komputera, a w tym wieku, chyba się zgodzicie, to może być prawdziwą tragedią.

Celem ich wyprawy jest dostarczenie przesyłki, którą dla Indian z plemienia Lakandonów przekazał im polski profesor. Przesyłkę tą, za wszelką cenę, przejąć będą próbowali dwaj mężczyźni w garniturach (jeden w czarnym, drugi w białym). Sekret, jaki kryje ów przesyłka, zdecydowanie pobudza wyobraźnię czytelnika…..ale szczegółów nie będę Wam zdradzać, co by frajdy z czytania nie odbierać.

DSC_0030

DSC_0028

Dodam tylko, że książka doskonale oddaje emocje i język nastolatków, kulturę, klimat i smaki Meksyku, przez co czyta się ją niezwykle przyjemnie.

Zdecydowanie polecam dla młodych i nieco starszych czytelników. A polecam, tym bardziej że część dochodu ze sprzedaży książki wspiera Fundację Marka Kamińskiego, która wspiera chore dzieci w realizacji marzeń i przełamywaniu barier.

To co Meksyk?

b.

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *